sobota, 5 kwietnia 2014

Liebster Awards III

Liebster Awards!!!

Dziękuje za nominację Wice Malik. Przepraszam, że tak późno dodaje nominacje.

 

1. Jak się nazywasz i ile masz lat?

Nazywam się Monika i mam 15 lat. 

2.Czym kierujesz się w życiu?

Chciałabym rozumem, ale najczęściej sercem i potem żałuje co poniektórych rzeczy i znajomości.

3.Co skłoniło Cię do pisania bloga?

Hmmm na pewno moja kuzynka, która wręcz kazała mi pisać pierwszego bloga a potem to już tak jakoś samo z siebie wyszło, ze zaczęłam pisać tego i następnego. 

4.Gdyby twoje życie miało przypominać dowolny serial, który byś wybrała?

Hmmm sama nie wiem, ale chyba "Przepis na życie", albo "Samą słodycz".

5.Co zrobiłabyś gdyby okazało się, że Larry jest prawdziwy?

Raczej nic. Na pewno cieszyłabym się ich szczęściem. Nie mam nic do osób homoseksualnych.

 

Nomiuję:

 1. http://taki-mam-los.blogspot.com/

2. http://onedirectionimaginyyy.blogspot.com/

3. http://bol-powoduje-zmiany.blogspot.com/

4. http://every-thought-is-about-you.blogspot.com/

5. http://i-lives-quietly-bleeding.blogspot.com/

Pytania:

1.Od kiedy jesteś Directioner?

2. Jaka jest twoja ulubiona piosenka?

3. Kogo z One Direction najbardziej lubisz?

4. Którą z dziewczyn chłopaków najbardziej lubisz?

5. Dlaczego zaczęłaś pisać bloga?

 

9.

-Ona nie jest dziwką.- krzyknął Zayn i rzucił się na Ben'a. Przyjaciele Ben'a chcieli mu pomóc i rzucili się na Zayn'a. Nie wiedziałam co robić i wtedy pod budynek podjechała policja.  Wszyscy oprócz Ben'a zostawili Zayn'a i zaczęli uciekać.  Jednak policja ich wszystkich złapała. Czy to oznacza, że to już koniec mojej męczarni. 
-Zayn, Jeszcze tego pożałujesz!- krzyknął na odchodne Ben.

-Tak na pewno. Już to widzę. - powiedział Zayn.
-Zayn przestań!- krzyknęła Lena- Ben już zapłaci za to co zrobił i reszta tych skurwieli też. Teraz trzeba zająć się Monią i zawieźć ją do domu.

-Nie Lena ja nie chcę jechać do rodziców. Wstyd mi przed nimi za to jak się zachowywałam. 
-Monia, ale to są twoi rodzice. Oni za tobą strasznie tęsknią.- powiedział Zayn
-Ja za nimi też, ale co sąsiedzi będą o nich mówić. Już słyszę te teksty, ze jedna córka umarła w wypadku, bo pewnie kierowca był narkomanem a druga ćpa, pije, pali i puszcza się za kasę.
-Monia uspokój się w tej chwili do nich jedziemy. Ty już nie masz nic do gadania i mam nadzieję, że dalej jesteś dziewicą.-powiedział Lena.
-Tak, tylko ludzie lubią do koloryzować opowieści.
-Nie przejmuj się ludźmi chwile pogadają potem znajdą nowy lepszy temat i przestaną. Tylko proszę Cię nie właduj się w kolejne takie towarzystwo i jak będziesz miała jakieś problemu to dzwoń do mnie albo do Leny.
-No dobrze. Rodzice wiedzą, że przyjedziemy. 
-Tak czekają już na nas. powiadomiliśmy ich wczoraj pewnie się martwią. Mieliśmy być dwie godziny wcześniej tylko zapomniałem, że ty jesteś małym uciekinierem i nie postawiłem ochroniarzy wokół domu
-Ojeju no już się nie czepiaj.
-Będę za to, że mnie obrażałaś i unikałaś. 
-Leeeeeeeeeeenaaaaaaaaaaaa proszę powiedz coś swojemu chłopakowi.
-Zayn mówię Ci coś.
-Hmmmm mam przesrane nie dacie mi żyć i pewnie jeszcze będę musiała chodzić codziennie do szkoły.
-No a ja by inaczej. Codziennie będę Cię tam zawoził a jak nie ja to ktoś inny.
-Zaaaaaaaayn no proszę nie rób mi siary i tak wszyscy już mnie tępią za to co robię.
-No wiesz aj Cię zobaczą z najładniejszm chłopakiem z One Direction to zmienią o tobie zdanie. 
-Zayn nie jesteś zbytnio skromny. Powiedz coś jeszcze dobrego o sobie.- powiedziała Lena
-Skoro chcesz Kochanie, dla Ciebie wszystko. Więc jestem jeszcze miły, opiekuńczy, kochany, romantyczny, troskliwy, macho, śliczny, dla dziewczyny jestem w stanie zrobic wszystko.
 -Dobra Zayn opiekuńczy i troskliwy to to samo a skoro dla dziewczyny zrobisz wszystko to rzuć palenie. 
-Skoro tego chcesz Lena tylko proszę nie bądż na mnie zła jak będę chodził rozdrażniony i wkurwiony. Taki jestem jak  nie palę kilka dni.
-Spoko damy radę jak nie to zamknę Cię w pokoju z jednym małym oknem i będę dawać Ci tylko jedzenie i picie dopóki się nie ogarniesz.

Oczami Leny
Jest udało się Zayn rzuci palenie to znaczy nie wiem czy rzuci, ale obiecał mi.  Szczerze mówiąc przy mnie jeszcze nigdy nie palił, bo wie, że tego nienawidzę. Mam nadzieję, że dotrzyma obietnicy. O kurwa to dziś mieliśmy jechać na tą Majorkę pewnie wszyscy do nas dzwonią a my mamy powyłączane telefony. Okazało się, że dojechaliśmy na miejsce byliśmy w domu Moni i Pati. Po wyjściu z samochodu szepnęłam Zayn'owi o tym co mi się przypomniało. Chłopakowi zrzedła mina, włączył telefon miał bardzo dużo nieodebranych telefonów od Liam'a, Harr'ego a najwięcej od wujka. Ja zrobiłam to samo miałam przesrane dzwoniła do mnie Jagody, Ameli, Michaliny, Niall'a, Liam'a, Zayn'a no i od wujka. Michalinka mnie zamorduje. oddzwonię do Niall'a to najukochańsza osoba z tych co są chyba dalej na lotnisku. Okazało się, że lecimy prywatnym samolotem dziewczyn z Little Mix i wszyscy na nas czekają na lotnisku i Zayn już wszystko załatwił i jak Monia będzie chciała z nami polecieć to też może. To jest cud a nie chłopak czym sobie na niego zasłużyłam. Oczywiście dziewczyna i jej rodzice się zgodzili i po godzinie jechaliśmy na lotnisko. Monika była bardzo podekscytowana i zestresowana. 
-Monia uspokój się Ci ludzie Cię nie zjedzą i większość ma kogoś albo jest kimś zainteresowana więc spoko nie będą Cię podrywać i wiesz co na twoim miejscu w samolocie bym się przebrała, bo w tym na Majorce się ugotujesz. 
-A ty może byś się ubrała seksowniej, bo wiesz serce nie sługa. Zayn będzie musiał być cały czas z tamtą.
-Monia nie gadaj jej takich głupot. Wygląda ślicznie.
-Zayn boisz się, że jak się inaczej ubierze to nie wytrzymasz nie trzymajac jej za rękę i nie przytulając jej.
-Skąd wiesz?
-Domyśliłam się. Jednak nie jestem taka głupia. Zresztą u nas prawie każda dziewczyna tak robiła, żeby zostać w tym towarzystwie i żeby jej jakiś dupek nie zostawił.- powiedziała Monia
-Monia a ty byłaś z kimś z tej paczki?- zapytałam.
-Byłam dziewczyną Ben'a i nikt nie mógł mnie dotykać a on ze mną nic nie robił, bo wiedział,  że jestem siostrą twojej zmarłej dziewczyny. Dość często o tobie mówił dlatego tak Cię obrażałam, bo mówił mi jakieś niestworzone rzeczy.
-A jakie?
-Między innymi, ze zdradzałeś moją siostrę, że ten wypadek był zaplanowany. Wtedy w to wierzyłam, ale teraz wiem, że nastawiał mnie przeciwko tobie, żebyś nie mógł mnie z tego wyciągnąć.
-Co za skurwiel.- powiedział Zayn i zaparkował na lotnisku. Wysiedliśmy z samochodu, wyciągnęliśmy rzeczy Monii z bagażnika i wtedy przypomniało mi się, że nie wzieliśmy naszych walizek.
-Zayn a co z naszymi walizkami?
-Spokojnie Lena Liam je wziął rano. 
-To dobrze.-Weszliśmy na lotnisko.Wujek Paul był szczęsliwy, Michalina szła w naszą stronę jakby chciała nas zabić to samo Liam. 
-Czy wyście zgłupieli-krzyknęła Michalina z Liam'em.
-Liam spokojnie, bo Ci żyłka pęknie, Michalina złość piękności szkodzi. Zresztą załatwialiśmy BARDZO ważną sprawę i nie mogliśmy przyjechać wcześniej.
-Co? To Paul o wszystkim wiedział i tak czy siak kazał nam tu tak wcześnie przyjechać, przez to się nie wyspałam i nie zdążyłam się wyszykować- krzyknęła Amelia
-To znaczy dowiedział się godzinę temu.-dodał mój chłopak
-Amelko nie dramatyzuj wyglądasz ślicznie.-powiedział Daddy, Am się zarumieniła i już nic nie mówiła. W tej chwili podszedł do nas wujek.
-Zayn rozumiem, że to jest ta dziewczyna o którą się tyle martwiłeś i szukałeś dla niej pomocy.
-Tak Paul poznaj Monikę, Monika to jest mój manager Paul.
-Dzień dobry  proszę pana. Przepraszam za kłopot, ja w ogóle nie powinnam tu przyjeżdzać i już wrócę do domu.
-Po pierwsze nie jestem pan tylko Paul, a po drugie Witaj w naszej zwariowanej rodzince.
-Dzękuje.
-Jak wytrzymasz z tymi idiotami miesiąc to dostaniesz ode mnie specjalny prezent. Nikt jeszcze takiego ode mnie nie dostał.
-Wujku to nie sprawiedliwe ja musiałam z nimi być od samego początku i nie miałam innego wyjścia i nie dostałam nic.
-Lena ty jesteś tak samo szurnięta jak oni więc o czym mówimy.
-Foch forever z przytupem, melodyjką i fanfarami.
-No widzisz Niall robi to samo jak mu nie pozwalam jeść w moim samochodzie i wszędzie gdzie nie można jeść.
-Nie prawda.- oburzył się blondasek.
-Nie wcale Niall- zaśmiał się Harry
-Dobra koniec tego pogadacie w samolocie musimy jechać nasz manager robi się niecierpliwy.- powiedziała jedna dziewczyna z Little Mix.Zebraliśmy się wszyscy i wsiedliśmy do samolotu  jednak wcześniej wnieśliśmy na pokład ponad 50 walizek. Nie ma to jak 10 dziewczyn jadących na Majorkę. Siedziałam obok Zayn'a to są nasze ostatnie chwile gdzie bez żadnych ograniczeń możemy robić co chcemy. Boje się, ze na tej Majorce coś się wydarzy co poróżni mnie i Zayn'a albo, któreś z nas zapomni o zakładzie i fotoreporterzy zrobią nam zdjęcie. Mam złe przeczucia wobec tej wycieczki. Po 24 godzinach lotu byliśmy na miejscu jak tu jest pięknie. Nie dziwię się, że managerowie wybrali to miejsce na ich pierwszą randkę i w ogóle. Zrobiłam się trochę zazdrosna zwłaszcza, że na lotnisku czekali fotoreporterzy i Zayn szedł i przytulał Perrie. Było mi bardzo smutno. Dziewczyny to zobaczyły i podeszły do mnie.
-Lena nie pękaj dasz radę.- powiedziała Michalina.Po chwili podszedł do nas Niall.
-Co jest mała?
-Mała to jest twoja pała Niall. 
-Dobra. Chodź te patafiany z aparatami szukają was. Paul mi kazał po was przyjść. Lena dasz radę. Jak nie to powiem, że źle się czujesz po długiej podróży i możesz iść do pokoju.
-Nie pójdę.- pytania tych gości mnie rozwalały. Oni wręcz kazali się całować Zayn'owi z Perrie. W pewnej chwili padło pytanie o mnie i o nasze wspólne zakupy z Zayn'em musieliśmy tłumaczyć, ze jesteśmy przyjaciółmi, chłopak powiedział, że byłam przyjaciółką Pati jego zmarłej dziewczyny i dali mi spokój. W pewnej chwili dostałam sms
Numer prywatny:
Hej Skarbie lepiej na siebie uważaj, bo może spotkać Ciebie, albo kogoś z twoich bliskich krzywda. Za wszystko możesz podziękować swojemu chłopakowi i Monice. Chociaż jak masz mu to powiedzieć skoro Cię olał i woli jakąś piosenkareczkę. Za chwilę będzie takim Zayn'em jakim był po śmierci Patrycji. Hahahahaha. B.
Przestraszyłam się to oznacza, że Ben'a wypuścili, albo uciekł z aresztu. Zaczynam się bać. Podeszłam do Niall'a. Powiedziałam mu o wszystkim. Chłopak się przejął chciał iść ze mną do pokoju. Jednak ja chciałam zostać obok niego. Jednak po chwili zrobiło mi się ciemno przed oczami i pamiętam tylko jeszcze jak Niall krzyczy moje imię.

Oczami Niall'a.
Po tym jak Lena opowiedziała mi o tym sms przestraszyłem się.  Boje się, że coś jej się stanie muszę pogadać z Paul'em, żeby załatwił jej kilku ochroniarzy.  Moje rozmyślenia przerwało to, że Lena zaczęła się zsuwać na dół. Szybko ją złapałem i próbowałem jednak to nic nie dało. po chwili przybiegł Paul i dziewczyny. Zayn stał przerażony jednak nic nie mógł zrobić, żeby nie wyszło na jaw, że są razem. Po chwili pojawiła się karetka i zabrała dziewczynę do szpitala. Wszyscy pojechaliśmy za nią. Za nami cały czas jechali Ci z aparatami zawsze zapomnę jak oni się nazywają. Razem ze mną jechał Zayn, Monika, Michalina i Perrie. Widziałem, że Zayn jest strasznie blady i przerażony więc to ja wsiadłem za kierownicę. Nie wiem co się dzieję z Leną. Ostatnio skarżyła mi się na ból głowy i mroczki przed oczami,a i że strasznie jej się chce pić.Jednak poprosiła,żebym nic nie mówił Zayn'owi,bo się będzie niepotrzebnie martwił i obiecała ,że w zamian pójdzie do lekarza. Jednak chyba nie dotrzymała obietnicy. Tylko co jej może być. Szczerze mówiąc mój wujek miał takie same objawy i wykryli u niego guza mózgu, żeby tylko Lena tego nie miała, bo Zayn wtedy zerwie umowę z Little Mix i Paul będzie wkurwiony. Chociaż może nie, bo Lena to jego siostrzenica. Dojechaliśmy. Zayn wziął za rękę Perrie i weszli spokojnie do szpitala. Na szczęście tych ludków z aparatami nie wpuścili do szpitala. Gdy Zayn to zobaczył i wiedział, że już go nie widzą puścił rękę Perrie i pobiegł do windy. Jednak chyba mu się bardzo śpieszyło wiec wbiegł schodami. Edwards nie była wcale smutna ani zawiedziona. Była szczęśliwa. Jednak po chwili zobaczyła jak Harry pociesz Jagodę i od razu posmutniała. Czyżby dziewczynie podobał się Styles. może być ciężko, zwłaszcza jeśli Harry zdradzi Jagódkę z Perrie Lena, go zabije a żadnego z nas nie wpuści już do swojego domu. Muszę bacznie obserwować Perrie, Harr'ego, Sebastiana, który jest chłopakiem mojej słodkiej Gabrysi no i na Zayn'a, żeby nie wypalił czegos przy ludzikach z aparacikami.

Oczami Zayn'a.
Nie wiem co się stało, ale moja prawdziwa dziewczyna, moje Kochanie wylądowało w szpitalu nie wiem co się stało, ale Lena mówiła o czymś Niall'owi a ten się tym bardzo przejął. Wszyscy myślą, że skupiłem się na wywiadzie, ale ja nie mogłem, nie potrafiłem tak stać i przytulać Edwards gdy moja kochana stała tam taka sama. Jeżeli fotoreporterzy to zobaczyli to mogą napisać o tym, szybciej skończymy ten cyrk a Little Mix staną się sławne przez to, że chciały oszukać cały świat. Teraz muszę się dowiedzieć co z moim Słoneczkiem. Ona jest najważniejsza dla niej mogę sam powiedzieć całemu światu o tej umowie. Potem pogadam z Niall'em co się stało Lenie i kto do niej napisał, że ją tak przestraszył. Tak strach w jej oczach też widziałem. Siedziałem pod tą salą już nie wiadomo, którą godzinę. Wreszcie wyszedł lekarz. Wszyscy się na niego rzuciliśmy i pytaliśmy co z Leną. Powiedział, że rodzina dziewczyny ma iść z nim a reszta poczekać tu i pod żadnym pozorem nie wchodzić do dziewczyny. Paul od razu poszedł za lekarzem a ja razem z nim. Mój manager dziwnie na mnie patrzył jednak je się tym nie przejmowałem. Na początku lekarz zapytał kim jesteśmy dla jego pacjentki. Paul powiedział zgodnie z prawdą, że jest jej wujkiem a ja lekko skłamałem mówiąc, że jestem jej narzeczonym. Doktor powiedział nam, że Lena od dziecka ma guza mózgu jednak żaden lekarz w Polsce nie chciał go usunąć ponieważ mówili, że jest nieszkodliwy.  Dlaczego Lena mi tego nie powiedziała i skąd lekarz o tym wiedział.
-Skąd doktor to wie?- zapytałem równocześnie z Paul'em.
-Moja pacjentka się wybudziła i mi to powiedziała. Jako, że jest pełnoletnia nie potrzeba nam zgoda rodziców i już jutro będzie miała operację. Jednak prosiła, żeby na razie nikt do  niej nie wchodził.
-Doktorze a ile trzeba za to zapłacić.
-Moja pacjentka nie pozwoliła mówić nikomu a zwłaszcza swojemu chłopakowi i powiedziała, że sama pokryje koszty. Mnie obowiązuje tajemnica lekarska i nic nie mogę na to poradzić. 
-Czyli pan wiedział, że nie jestem jej narzeczonym a i tak pan mi powiedział co z nią. 
-Tak. Wiem co oznacza niewiedza jak ktoś bliski choruje. Jednak proszę nie mówić pani Lenie, że państwo coś wiedzą, bo zabroniła mi komukolwiek mówić o chorobie i o kosztach. Więc proszę się nie wydać. Ja teraz pójdę do pacjentki i zapytam czy może już ktoś do niej wejść. 
Po chwili mogliśmy wejść do mojej dziewczyny jednak ta nie chciała z nami rozmawiać tylko wręczyła nam listy i wyprosiła z sali. Prosząc przy tym, żebyśmy te listy przeczytali w domu wszyscy razem i każdy ma przeczytać swój list najpierw po cichu potem głośno. Ja nie chciałem opuszczać szpitala jednak wszyscy uświadomili mnie, że to będzie podejrzane, i że tak czy siak nie wejdę do Leny a oni nie będą mogli przeczytać listów. Wróciliśmy do hotelu. Usiedliśmy wszyscy w pokoju moim, Leny, Liam'a, Amelii i Niall'a. Zaczęliśmy od listu do mnie:
Drogi Zayn'ie, 
... 

Hej dziewczyny i chłopaki, ale zjebałam. Nic nie dodałam od 25 stycznia. Wiem możecie mnie znienawidzić za to, że tyle nic nie dodawałam zdaje sobie z tego sprawę. Zastanawiam się czy ktoś to jeszcze będzie czytał.  Jak ktoś tu jeszcze zajrzy to go bardzo przepraszam za tą długą przerwę. Jakiś dziwny ten rozdział. Mi się nie podoba. Jak myślicie co będzie dalej? Gdzie jest Ben? Co Lena napisała w listach? Do następnego Babajaga.

sobota, 25 stycznia 2014

8.

-Lena o czym ty mówisz. Ja Cię naprawdę kocham. 
-Teraz tak mówisz już mi ktoś to kiedyś obiecał- powiedziałam i przypomniała mi się historia z Łukaszem. 
-Lena Zayn to nie Łukasz- powiedziała Amelia a ja wybiegłam z restauracji. 


Tak Amelia ma racje Zayn to nie Łukasz. Jednak nie umiem zaufać Zayn'owi, Kubie też na początku nie zaufałam. Zajęło to mi dwa miesiące. Jednak powinnam wyjaśnić kim jest Łukasz i co mi zrobił. Pamiętacie jak kiedyś wspominałam o Marcelu. Łukasz to był jego brat i razem z rodzicami wyjechali do Hiszpanii. Ten obiecał mi, że będzie do mnie przyjeżdżał zaprosi mnie do Hiszpanii , będzie często dzwonił i pisał. Szczerze mówiąc tak było przez miesiąc potem tam znalazł sobie jakąś Hiszpankę a mi wysłał tylko głupiego SMS z treścią zrywa z tobą znalazłem lepsza i przysłał mi jeszcze jej zdjęcie. Rozejrzałam się po okolicy. Nigdy tu nie byłam.  W pobliżu była tylko jakaś grupa podejrzanych ludzi. Jednak jak się im przyjrzałem to rozpoznałam w niej siostrę Pati. Podeszłam do nich i odciągnęłam dziewczynę. Kiedyś jak jeszcze gadałem z Pati to często była z nią jej siostra. Dziewczyna na początku się wyrwała jednak jak mnie rozpoznała to przestała i mnie pociągnęła do jakiegoś budynku.  Po czym mnie przytuliła.
- Lena co ty tu robisz. Pewnie przyjechałśs zobaczyć się z moją siostra. Tylko nie w..- nie dałam dziewczynie dokończyć
-Nie przyjechałam do twojej siostry. Ja tu mieszkam i wiem od kilku dni , że twoja siostra zmarła w wypadku.  Jest mi z tego powodu bardzo przykro. 
- To wszystko przez tego jej głupiego chłopaka. Rodzice Cie przysłali.
-Nie.Wiesz co powinnam Ci coś powiedzieć. 
-Mów Lena.
-Były chłopak Pati to mój aktualny chłopak. 
-Co, ale jak to?- zapytała 
-No, bo przyjeżdżając tutaj nie wiedziałam, że Patrycja nie żyje. Mój wujek jest managerem gwiazd i akurat tak się złożyło, że One Direction jest pod jego opieką. No i chłopcy mieszkają na przeciwko nas. No i tak jakoś wyszło. O tym, że to były twojej siostry dowiedziałam się kiedy już byliśmy razem. 
-Acha. 
-Monika co ty tu robisz z tym towarzystwem?- zapytałam
-A z nimi- wyjrzała przez okno-kumpluje się. Razem się bawimy, spacerujemy. 
-Ta zabawa polega na piciu, ćpaniu i paleniu. 
-Nie no coś ty. 
-Mała nie kłam. 
-No dobra czasami tam coś wypijemy, zapalimy, wciągniemy
-A to czasami to jest jak często?
-No zależy.
-Od czego?
-No od tego czy chce nam sie iść na następny dzień do szkoły czy nie.
-Dobra to jak wam się chce iść do szkoły to jak często wtedy łamiecie prawo?
-Dwa albo trzy razy.
-A jak nie idziecie do szkoły. 
-No to cztery albo pięć razy.
-Dziewczyno wiesz jak ty sobie przez to niszczysz życie. Twoje narządy niedługo będą wyglądały jak u pijaka. 
-No i co to moje życie. Zresztą dla kogo mam żyć. Rodzice mnie nie chcą. Siostry już nie mam. Jedynymi przyjaciółmi są oni którzy mogą umrzeć codziennie.  
- Ej a nie ma jakiegoś chłopaka na twojej drodze.
-No jest,  ale nie spojrzy na mnie przez to jak żyje.  On woli spokojne dziewczyny.  Nie pijące,  palące i ćpające.  
- No to rzuć to towarzystwo wróć do dawnej siebie.
-Lena to nie takie proste.  Jeśli chce odejść muszę im dać kogoś na moje miejsce. A nie mam nikogo takiego. 
-No to mamy problem.  Pomogę ci kogoś znaleźć.- w tej chwili do pomieszczenia wszedł Ben.
-O Monia widzę, że znalazłaś nam kogoś do towarzystwa.  
-Grubo się mylisz Ben.-powiedziałam po czym wzięłam dziewczynę i poszłam z nią na zewnątrz.
-W która stronę do Big Bena?
- Chodź zaprowadzę cie.- połknęła haczyk.  Teraz zaciągnę ją do mnie do domu. Chciałam sprawdzić godzinę wiec sięgnęła po telefon.  Wow jest już grubo po północy.  Miałam 100 nie odebranych połączeń od Zayn'a,  50 od Niall'a, Gabi i Michaliny. Postanowiłam oddzwonić do Zayn'a,  ale nie odbierał. Wiec wysłałam SMS. 
Do Zaynuś ♡♥♡♥
Zayn Kochanie przepraszam za to co powiedziałam. Przepraszam ,że nie odbierałam.  Jak chcesz to przejdź do mnie do domu.  Znalazłam na mieście Monikę i zabieram ja do nas o ile się nie skapnie o co mi chodzi.  Jeszcze raz przepraszam za wszystko. Kocham Cię.  Lena.
Nie dostałam odpowiedzi. Jednak byłyśmy juz pod zegarem.  Teraz tylko musze jakoś zaciągnąć Monie do nas.  
-Monika mam do ciebie prośbę.
-Jaką?
-Odprowadzisz mnie do domu jakoś się źle czuje. 
-No dobrze to gdzie mieszkasz? 
-Będę ci mówić. 
Poszliśmy dalej po 20 minutach byłyśmy na miejscu. 
-Dziękuję. Może wejdziesz na kawę lub herbatę. 
- W sumie to mogłabym.
Po wejściu do domu myślałam ,że nikogo nie ma. Pokazałam dziewczynie gdzie jest salon po czym poszłam zrobić nam coś do picia.  W tej chwili z góry zszedł Zayn.
-Hej Monika. -powiedział
- Siema Zayn. 
-Zmieniłaś się już nie nosisz tych śmiesznych różowych ciuchów. 
- No nie. Teraz są lepsze. 
-Tak tylko ja bym zmienił buty.
- A ja nie. Zayn przepraszam za to co robiłam i mówiłam.
-Nie ma za co maluchu. 
-Znowu zaczniesz tak na mnie mówić. 
-Może. 
-Nie no spoko tęskniłam za tym. - zaśmiała się po czym przytuliła mojego chłopaka.
-Mam być zazdrosna. 
Nie no coś ty Lena.  Przecież wiesz, że mam kogoś na oku.
-Przecież wiem. 
-Lena powiesz o co chodziło Ci w restauracji  
-Tak Zayn należą Ci się wielkie przeprosiny no i wyjaśnienia.  
- No i powiedz gdzie znalazłaś zgubę  Jej rodzice szukają jej od kilku miesięcy.
-Moi rodzice mnie szukają. 
- No nawet im czasami pomagałem . Oni Cię kochają i tęsknią za tobą. 
-A ja ich tak ranię. 
-Wszystko się jeszcze ułoży zobaczysz. - powiedział Zayn.
- No więc Zayn Łukasz to mój były.  Jak jeszcze byliśmy razem wyjechał z rodzicami do Hiszpanii.  Miał też brata Marcela. 
- To o nim mówiłaś do Jagody. 
- Tak możesz mi nie przerywać. Proszę. 
- Ok. 
- Obiecał mi , że mnie nie zostawi będzie przyjeżdżał, pisał,  dzwonił. Tak było na początku przez krótką chwilę. Potem odzywał się co raz mniej.  W końcu napisał, że zrywa ze mną bo znalazł lepszą i do tego przysłał mi jej zdjęcie.  
- Cham.
- No i o to mi chodziło. A ją spotkałam jak się zatrzymałam gdy skończyłam myśleć.  Nawet nie wiem gdzie to było,  ale to było obskurne miejsce. Była ze swoją paczką.  Potem przyszedł do nas Ben. 
- Ten Ben.
- Dokładnie ten sam który był u mnie w domu.  
-Kretyn.  
-No nie do końca każdy w naszej paczce się go boi. 
- Umie władać ludźmi  
-Ej koniec pogadanki o nim.- powiedziałam
-No dobra.-powiedział Zayn
-Monia dziś zostajesz u mnie na noc a jutro jedziemy do twoich rodziców.
-Nie. Wrócę do miejsca mojego aktualnego zamieszkania.
-Nie zostajesz tutaj. Nawet się ze mną nie kłóć. 
-No dobra. 
-To chodź pokażę Ci pokój. -zaprowadziłam dziewczynę do pokoju dałam jej jakieś ciuchy na przebranie i wyszłam. Poprosiłam Zayn'a, żeby został na noc.  Poszłam do łazienki przebrałam się w to.
-Ślicznie wyglądasz.- powiedział Zayn. 
-Dziękuje.- zarumieniłam się.
-Ładnie wyglądasz jak się rumienisz. 
-Wiesz co już mi to ktoś kiedyś powiedział tylko nie pamiętam kto. -zaśmiałam się 
-Oj to nie ładnie nie pamiętać takich rzeczy.- powiedział po czym mnie pocałował.
-Zayn wiesz co jestem zmęczona. Chodźmy już spać. 
-Nie ma problemu.- chłopak ułożył się, ja zrobiłam to samo i już po chwili spałam wtulona w Zayn'a. 

** 8 rano, dalej dom Leny**
Obudziłam się i chciałam sprawdzić godzinę sięgnęłam po telefon jednak to co napotkałam na swojej drodze to jakiś materiał i kartka. Szybko po nią sięgnęłam. Była od Moni.
Lena przepraszam, że uciekłam, ale boje się, że "moi przyjaciele" zrobią Ci albo moi rodzicom krzywdę. Nie gniewaj się na mnie i proszę nie szukaj mnie. Przeproś ode mnie też Zayn'a za wszystko co mu zrobiłam i nie pozwól mu mnie szukać. Robię to dla waszego bezpieczeństwa.
-Zayn obudź się. Musimy jechać szukać Moni. W nocy uciekła i zostawiła liścik. 
-Co?Lena proszę nie żartuj sobie. 
-Masz przeczytaj. 
-Dobra ja lecę do mnie się przebrać, ty zrób to samo i za chwilę widzimy się na dole zaprowadzisz mnie tam gdzie ją wczoraj znalazłaś. 
-Ok.- szybko pobiegłam się przebrać w to. Po czym zeszłam na dół. Zayn już czekał. Poprowadziłam go tam gdzie byłam wczoraj. Znaleźliśmy grupkę ludzi. Wśród nich była Monia.
-Młoda co tu robisz- krzyknął Zayn wybiegając z samochodu.
-Hej Zayn- krzyknął Ben- przyjechałeś po tą sukę. 
-To nie jest suka. Pedale jebany. Doradzam Ci to odszczekać. 
-Pamiętaj, ze ja wiem coś o tobie czego nie wie nikt. 
-Żebyś się nie zdziwił.- powiedziałam- zauważ to, ze to Zayn ma przyjaciół, którzy jak zobaczą policję to nie będą uciekać.
-O widzę znalazłeś sobie pyskatą dziwkę. 
-Ona nie jest dziwką.- krzyknął Zayn i rzucił się na Ben'a.

**Perspektywa Moniki**
Po tym jak Lena zaprowadziła mnie do pokoju. Nasłuchiwałam czy już zasnęła. Nie mam ochoty tu nocować. Nie chodzi o to, że nie lubię właścicielki. Po prostu nie chcę jutro jechać do rodziców i robić im nadziei, że się zmienię od razu. Zresztą jak teraz odejdę od "mojej paczki" to zaczną się mścić na moich bliskich. Dopóki nie znajdę kogoś na zastępstwo. Bardzo tęsknie za rodzicami jednak boje się, ze Ci kretyni coś im zrobią. Teraz też boje się o Lenę, Ben ją zna i chuj wie co mu strzeli do głowy. W tej chwili podjechał Zayn z  Leną. 
-Młoda co tu robisz- krzyknął Zayn wybiegając z samochodu.
-Hej Zayn- krzyknął Ben- przyjechałeś po tą sukę. 
-To nie jest suka. Pedale jebany. Doradzam Ci to odszczekać. 
-Pamiętaj, ze ja wiem coś o tobie czego nie wie nikt. 
-Żebyś się nie zdziwił.- powiedziała Lena- zauważ to, ze to Zayn ma przyjaciół, którzy jak zobaczą policję to nie będą uciekać.
-O widzę znalazłeś sobie pyskatą dziwkę. 
-Ona nie jest dziwką.- krzyknął Zayn i rzucił się na Ben'a. Przyjaciele Ben'a chcieli mu pomóc i rzucili się na Zayn'a. Nie wiedziałam co robić i wtedy pod budynek podjechała policja.  Wszyscy oprócz Ben'a zostawili Zayn'a i zaczęli uciekać.  Jednak policja ich wszystkich złapała. Czy to oznacza, że to już koniec mojej męczarni.
-Jeszcze tego pożałujesz Zayn.- krzyknął na odchodne Ben.


Hej wszystkim. Oto nowy rozdział. Jak wam się podoba. Mam nadzieję, ze każdy kto go przeczyta to skomentuje. Wiecie co zauważyłam, że jak grożę, że nie wstawię rozdziału jak nie będzie odpowiedniej ilości komentarzy to nikt nie komentuje. No prócz Iki. Przepraszam za każdy błąd, ale pisałam  na telefonie a mam ustawione T9 i czasami zmienia mi słowa. Jest taka opcja, ze nie zauważyłam jakiegoś błędu. Wiec przepraszam za nie. Do następnego Babajaga. 
Zapraszam was wszystkich na mojego nowego bloga.
http://youandmeandallourfriends.blogspot.com/

niedziela, 29 grudnia 2013

Hej.

Hej!
Zapraszam was na mojego nowego bloga. You and me and all our friends.
Mam nadzieję, że zajrzycie i się wam spodoba. 
Do następnego Babajaga.

piątek, 27 grudnia 2013

7.

-Nie no fajnie wiedzieć. Niall cieszę się, że mi to powiedziałeś. Mógłbyś teraz zawołać Zayn'a i poczekać na mnie na dole.  
-Ok. A  poi co mam na ciebie czekać? 
-Pójdziemy do Nandos. 
-Kocham Cię jesteś najlepsza na świecie. Musze pogratulować Zayn'owi jeszcze raz dziewczyny.- powiedział zadowolony Nialler
Po chwili przyszedł Malik. Widać, że jest smutny, zdołowany i męczy go ta sprawa. 
-Lena to nie tak jak myślisz. Ja to robiłem ...- nie dałam mu dokończyć 
-Wiem Zayn, Niall mi wszystko wyjaśnił. Tylko czemu nic nie powiedziałeś na dole i nie zareagowałeś na słowa Ben'a. 
-No bo ... 

-No, bo no ten no, bo Ben wie o mnie coś o czym nikt nie może się dowiedzieć i wiem, że jak mu się sprzeciwie lub powiem coś nie tak przekaże to prasie.- powiedział zawstydzony chłopak.
-Dajesz mu się tak szantażować Nie możesz iść na policje. 
-Lena myślisz, że to takie łatwe. Jak pójdę na policję i wsypie Ben'a to jego koledzy mnie zniszczą.  
-Zayn nie możesz dać się mu zastraszać. Pamiętaj, że masz mnie, chłopaków, rodzinę, fanki. Pomożemy Ci. 
-Lena jestem Ci wdzięczny za to, że chcesz mi pomóc, ale dam sobie radę i proszę nie mieszaj się w to nie chcę, żeby stała Ci się krzywda. Pamiętaj jakby coś się stało...- nie dałam mu dokończyć. 
-Nic Ci się nie stanie. Tylko proszę zrób coś dla mnie.
-Co tylko chcesz Skarbie.
-Zayn idź na policje. 
-No dobrze, ale nie teraz. 
-Niech Ci będzie tylko nie wiem na co czekasz. 
-Na koniec naszych wakacji. Jutro wylatujemy na Majorkę. 
-Zayn to super czemu wcześniej nie mówiłeś. 
-Dopiero dziś sie dowiedziałem. Tylko jest jeden problem. 
-Jaki? Nie mów, że Ben z nami jedzie. 
-Nie,on akurat nie. Na pomysł tego wyjazdu wpadł Paul i karze nam jechać z Perrie i jej koleżankami oraz z chłopakami. 
-Wszystko jest lepsze od tego Ben'a. No właśnie kiedy on wraca tam skąd przyjechał i kim jest ta mała dziewczynka o imieniu Chloe. 
-Ben wraca już dziś. Mieszka w Bradford. Przejeżdżał prze Londyn i wpadł do mnie. A Chloe to córka siostry Liam'a, która zginęła miesiąc po urodzeniu małej,a  jej opiekunem prawnym został Liam. Ojcem małej jest Ben i bierze ją raz na rok na kilka dni. 
-Ojeju czemu mi wcześniej nie powiedzieliście. 
-Liam nie chciał Cię obarczać tym. Zresztą nie było okazji. 
-Nie no fajnie. Gdybym wcześniej wiedziała to bym zapoznała Nikole z Chloe może by się polubiły, a Nikole miała by tu jakąś koleżankę. 
-O tym to ja nie pomyślałem. Jak byś się teraz widziała z Kubą to powiedz mu, że muszę się z nim spotkać i powiedz mu o Chloe. 
-Nie ma sprawy. Tylko wiesz my mieszkamy pod jednym dachem, a od tygodnia nie widziałam go ani razu. 
-Tak czasami bywa. 
-Dobra to ja muszę się spakować na te wakacje. O ile to w ogóle będą wakacje a nie męczarnia. 
-Kochanie to będą wakacje tylko będzie z nami Edwards z koleżankami i czasami będę musiał poudawać miłość do niej i to tyle wieczorem i w nocy będę cały twój. 
-Mam nadzieję. Chciałabym, żeby to już się skończyło. 
-Ja też. Jak już skończy się ten cyrk wyjeżdżamy na długie wakacje sami. Co ty na to?- zapytał
-Ok. Tylko koszty dzielimy na pół.- powiedziałam z uśmiechem 
-Nie ja na to wpadłem i ja zapłacę. Zresztą jestem dżentelmenem więc ja za wszystko płacę i koniec kropka. 
-Zaaaaaaaaaaaaaaaayn, ale jak to będzie wyglądać, że jestem z tobą dla pieniędzy a nie chcę tego. Co pomyślą sobie o tym twoje fanki. Zwłaszcza, że będę tą dziewczyną po Perrie, która będzie sławna i pewnie każdy uzna, że lepsza dla sławnego Zayn'a Malik'a. 
-Lena nie przesadzasz ważne co ja wiem i co ty wiesz. Nigdy Ewards nie będzie od ciebie lepsza. W końcu to ty jesteś tą dziewczyną, którą pokochał słynny Zayn Malik.- przy mówieniu słynny Zayn Malik zrobił cudzysłów w powietrzu. 
-No doooooooooooooooobra teraz pójdę Ci na rękę, ale to pierwszy i ostatni raz. 
-No zobaczymy jeszcze nikt nie oparł się mojemu urokowi. 
-Ktoś musi być pierwszy.- powiedziałam po czym się zaśmiałam. 
-Taka ty mądra jesteś. To zobaczymy co zrobisz teraz.- chłopak zaczął mnie łaskotać,a mam straszne łaskotki więc po chwili już nie wytrzymywałam ze śmiechu. Nasze wygłupy przerwało czyjeś wejście do pokoju. Była to jakaś blond włosa dziewczyna
-Hej ten lokowaty chłopak powiedział mi, że tu znajdę Zayn'a Malika. Cześć jestem Perrie. - wow ładna jest ta dziewczyna. Zaczynam się bać o to czy Zayn na pewno mnie dla niej nie zostawi. 
-O to ty. Przepraszam, ale zapomniałem o naszym spotkaniu.  Hej jestem Zayn, a to moja dziewczyna Lena. 
- Wiesz co teraz już wiem czemu był taki problem z nakłonieniem Cię do tego układu. Mi też on się nie podoba, mam na oku innego. Wiec odegrajmy ten cyrk jak najszybciej i rozstańmy się w przyjaźni. Co wy na to?
-Mi pasuje,a tak w ogóle jestem Lena. 
-Miło mi Cię poznać. Nie jesteś stąd. 
-Urodziłam się w Polsce i tam się wychowałam, ale moja mama jest brytyjką. Zresztą siostrą Paul'a. Pewnie go uż poznałaś. 
-Tak. Dziwny koleś.- powiedziała dziewczyna i razem się zaśmiałyśmy. Jednak po chwili dodała- przepraszam, że obraziłam twojego wujka. 
-Nie ma za co.- miła jest ta dziewczyna. Nie chce mi odebrać chłopaka. Możemy się polubić. 
-Dobra to co robimy z tym wyjazdem na Majorkę moje koleżanki z zespołu szaleją. 
-U nas pewnie chłopaki też będą głupieć, ale na razie nic nie wiedzą. 
-Acha. Wiecie co ja już muszę lecieć to widzimy się jutro na lotnisku. 
-No pewnie.- odpowiedziałam. Perrie wyszła a my znowu zostaliśmy sami. 
-Fajna ta Perrie, może się z nią przez ten czas zakoleguję. 
-Myślałem, że będzie gorsza. 
-No widzisz obydwoje się myliliśmy- powiedziałam. 
-Dobra teraz daj mi się spakować. chyba, że chcesz mi pomóc?- zapytałam
-O ile ty mi pomożesz?- powiedział z miną kota ze shrek'a. 
-Ok.- zabraliśmy się za pakowanie.- Zayn a właściwie na ile dni tam jedziemy. 
-Na 4 Kochanie. 
-To nie biorę za dużo rzeczy. 
-Tylko weź jakieś seksowne stroje kąpielowe chociaż będę mógł na ciebie popatrzeć. 
-Hahaha. Nie mam strojów kąpielowych. 
-CO? Nie no to musimy pilnie jechać je kupić.- wziął mnie za rękę i zaczął ciągnąć w dół po schodach. Po 20 minutach byliśmy w centrum Zayn chciał mnie złapać za rękę, ale przypomniałam mu o jego umowie. 
-Weszliśmy do sklepów wszędzie było pełno strojów. Po jakiś 3 godzinach Zayn uznał, że mam wystarczającą liczbę kostiumów.Tego wszystkiego zebrało się aż 20. Ciekawe po co mi tyle tych strojów dwa by wystarczyły. To wszystko spakowałam do bagażnika i mogliśmy wracać do domu. Droga powrotna zajęła nam ponad godzinę, bo Malik złapał gumę. Zaczął ją sam wymieniać, ale co chwile podchodziły do niego fanki. W końcu po pewnym czasie postanowiłam mu pomóc. Umiałam zmieniać koło. Pamiętam, że jak byłam mała tata mnie tego nauczył i od tamtej pory mu zawsze pomagałam, zresztą nie tylko mu. Mulat był w szoku jak zobaczył, że bez problemu umiem zmienić oponę. Dobrze, że mam prawo jazdy, bo z tego szoku nie mógł prowadzić samochodu. Jednak po wejściu do domu to ja doznałam szoku. Po całym korytarzu walały się żelki, ciastka oraz inne jedzenie. 
-Co tu się kurwa dzieje.- wydarłam się. 
-O Lena już wróciłaś.- powiedział Louis. 
-Tak, możesz mi powiedzieć co stało się w moim domu?- w moim domu mocno podkreśliłam. 
-No ten była mała wojna na jedzenie. 
-Kto ją zaczął?- zapytałam załamana
-Gabi z Sebastianem, bo gotowali nam obiad i zaczęli w siebie rzucać potem dostał Harry no i tak po kolei dołączyliśmy wszyscy oprócz Niall'a, który jak to zobaczył zaczął na nas krzyczeć a potem uciekł. 
-Biedny Niall,na jego oczach marnowali jedzenie.- powiedział Zayn śmiejąc się.
-Dobra to wiecie co teraz wy to posprzątacie,a ja z Zayn'em poszukam blondyna.- powiedziałam zadowolona.
-No niech Ci będzie.Harry,Jagoda,Amelia,Liam,Gabi, Seba,Kuba chodźcie musimy posprzątać.Lena nam karze.- powiedział po czym zawołał wszystkich. Wow Kuba jest w domu. Po chwili zeszli wszyscy ze spuszczonymi głowami. No nie Kuba nie miał spuszczonej ba nawet się śmiał. Wiedział, że nie jestem zła, bo sama nie raz zrobiłam z nim taki bałagan. 
-Hej Lena. 
-Cześć. Myślałam, że już tu nie mieszkasz, rzadko tu bywasz nawet Nikoli nie widać ani nie słychać.- powiedziałam cały czas patrząc na Zayn'a, żeby zobaczyć jego reakcje. Był spokojny albo może zadowolony, że od tygodnia nie widziałam Kuby,a może jedno i drugie. 
-Wiesz co staram się spędzać więcej czasu z moją nową dziewczyną Mollie no i z Nikolą oswajam ją z tą sytuacją w końcu od małego pomagałaś mi ją wychować. 
-No tak czułam się jak mama, a jak mała na to reaguje?
-Coraz lepiej zaczęła się odzywać do Moll i się zaprzyjaźniły. Jednak ta lalka, którą ty zawsze byłaś zakazana dla mnie i dla Moll. Bawić się nią może tylko Niki. Pierwszego dnia u Mollie zrobiła awanturę przez to, że dziewczyna wzięła twoją lalkę. 
-To dobrze, że się zadomawia. Jak będziesz chciał to możesz zabrać swoje i Nikolki meble.
-Miła jesteś, ale nie. Mollie ma już wszystko umeblowane, ma nawet pokój dla Niki po swojej chrześnicy. 
-No to fajnie, a gdzie jest mała stęskniłam się za nią?- zapytałam
-W swoim pokoju, to znaczy już byłym dziś się wyprowadzamy.- powiedział. 
-Ok. To ja do niej idę się pożegnać. 
-Wiesz jak będziesz chciała możesz się z nią widywać będziemy chodzić na spacery ja, Molie, Niki ty i Zayn o ile on jest twoim chłopakiem, bo słyszałem, że jest z tą Perrie z Little Mix.?
-Jestem z Leną z Perrie jestem, bo mój manager w to wciągnął na siłę- powiedział Zayn. Chociaż to miała być tajemnica. 
-Mieliśmy nikomu nie mówić.- przypomniałam mu. 
-No i co Kuba nikomu nie powie. Prawda?- zapytał Zayn
-No pewnie. 
-Ej to Kuba szczęścia Ci życzę z tą Mollie.- prawie wykrzyczał to Zayn.
-To chyba ja powinienem wam życzyć szczęścia
wam się bardziej przyda nam nikt nie będzie rzucał kłód pod nogi, a wam widzę wujek Leny, fanki , trasy koncertowe. Więc z całego serca życzę wam szczęścia, wytrwałości i zrozumienia. 

-Dziękuje Kubusiu.- powiedziałam słodząc mu oraz robiąc na złość Malik'owi. Nie spodobało mu się to. 
-Nie ma za co Lenciu.- Jakub kontynuował. Podbródek Mulata zaczął drżeć. 
-Zayn przestań się denerwować nie możemy się podroczyć z tobą. 
-Osz ty. Zobaczysz jeszcze się z tobą policzę.- powedział, a ja już wiem, że muszę uciekać. Ganialiśmy się dobre pół godziny i wtedy się poddałam, bo już traciłam siły.  
-O już skończyliście-powiedział Harry- to teraz mogę wam powiedzieć, że idziemy na pizze, bo nie ma co jeść. 
-Dobra tylko muszę iść się przebrać.- powiedziałam. Poszłam i ubrałam to. Po chwili zeszłam na dół i poszliśmy. NA miejsce doszliśmy 20 minut później. w środku każdy stolik był zajęty wiec chłopcy chcieli iść gdzie indziej.  Po 10 minutach byliśmy w Nando's. Niall wcale przez te 10 minut nie błagał nas o to. Gdy weszliśmy do restauracji Niall poleciał i zaczął zamawiać po chwili zawołał nas wszyscy złożyliśmy zamówienie i usiedliśmy przy dużym stoliku. Do chłopców co chwile podchodzili fani. 
-Ej Lena obrażasz nas tą bluzką-nagle powiedział Lou. 
-Czemu?- zapytałam
-Przeczytaj napis.
-A o to Ci chodzi. No, ale z wami są same kłopoty. Musze udawać, ze nie jestem dziewczyną Zayn'a, wy robicie mi chlew w domu, zapłodniacie moja przyjaciółkę. 
-Ej zgodziłaś się na tą cała umowę.- powiedział wkurzony Zayn
-A co miałam niby zrobić. Nie było innego wyjść i czy mi się to podoba czy nie muszę z wami jechać na te wakacje i patrzeć jak udajecie miłość, a w końcu moze się w sobie zakochacie i ja pójdę w odstawkę. 
-Lena o czym ty mówisz. Ja Cię naprawdę kocham. 
-Teraz tak mówisz już mi ktoś to kiedyś obiecał- powiedziałam i przypomniała mi się historia z Łukaszem. 
-Lena Zayn to nie Łukasz- powiedziała Amelia a ja wybiegłam z restauracji. 

Hej wszystkim. Oto nowy rozdział miał się pojawić przed świętami jako prezent świąteczny, ale musiałam przygotowywać święta. Więc  teraz życzę wam  szczęśliwego nowego roku a w roku 2014 koncertu One Direction w Polsce. Proszę każdego o skomentowanie, zostawcie po sobie nawet przecinek. 
Do następnego Babajaga.

wtorek, 19 listopada 2013

6.

-Zayn czemu płaczesz? Proszę przestań. 
-Nie umiem po prostu czuje się jak frajer. Teraz ty i Amelia płaczecie przeze mnie a trzy lata temu płakała rodzina i przyjaciele Pati.
-Zayn to nie twoja wina. Ty byłeś trzeźwy to wina tego kierowcy. Nie możesz się oskarżać o coś czego nie zrobiłeś. Nie płacz proszę ile jeszcze razy mam Ci jeszcze powtarzać z Liam'em , że to nie twoja wina.  
-Jak nie moja jak...- nie dałam mu dokończyć.
-Zayn przestań zresztą muszę Ci coś powiedzieć.
-Co?- zapytał
-No bo ja się no ten no ja..... 


-No bo ja się no ten no ja się w tobie zakochałam. 
-Co, ale naprawdę. Ja ciebie też kocham.  
W tej chwili Zayn mnie pocałował a wszyscy zaczęli bić nam brawo. Ja jak zwykle się speszyłam a Zayn powiedział swój tekst "pięknie wyglądasz jak się rumienisz". Oczywiście każdy nam zaczął gratulować tego, że jesteśmy razem i takie tam inne rzeczy. Po chwili do domu wszedł wujek Paul, który nie wiedział co się dzieje i dziwnie patrzył na naszą radość. Oczywiście potem mu Zayn wszystko wyjaśnił i też nam pogratulował. Według mnie nie był z tego zadowolony i znając moje szczęście zaraz o tym będzie wiedziała moja mama. No cóż może tak ma być. Wujek miał jakąś sprawę do chłopaków więc poszłam na górę przebrać się w piżamkę i położyć spać. Poszłam do łazienki i przebrałam się w to.  Położyłam się do łóżka gdy nagle usłyszałam głośne krzyki Zayn'a. Szybko zeszłam na dół gdyż zdziwiła mnie treść tych krzyków. Krzyczał "nigdy z nią nie zerwę" "ty jesteś nienormalny przecież to twoja siostrzenica" i jeszcze kilka innych. Gdy stanęłam w pokoju wszyscy byli odwróceni do mnie tyłem. Wujek siedział na kanapie a chłopcy trzymali Zayn'a, żeby nic mu nie zrobił przynajmniej tak to wyglądało. Nie wiedziałam co mam zrobić bałam się stanąć przed Zayn'em, bo nie wiedziałam czy nie zrobi mi tego co Kuba. Jednak postanowiłam to zrobić. Stanęłam przed chłopakiem i spojrzałam mu w oczy. Na początku widziałam w nich złość jednak po chwili spokój i opanowanie. 
-Zayn co się stało?- zapytałam przytulając się do chłopaka, którego w tej chwili puścili chłopcy. 
-Nic Lena idź spać jest już późno.- powiedział z troską w głosie. 
 -Nie masz mi powiedzieć co się stało.- zbuntowałam się.
-No dobra twój wujek chce, żebym związał się z jakąś gwiazdką. - powiedział zdenerwowany
-Co? Wujku jak ty tak możesz. Przecież jestem twoja siostrzenicą. - krzyknęłam
-Lena kochanie ja nie wiedziałem, że wy jesteście razem obiecałem już tamtemu managerowi, że Perrie będzie z Zayn'em. Możecie poudawać chociaż rok. Zróbcie to dla mnie proszę. Potem będziecie mogli być razem do końca wziąć ślub mieć dzieci. Tylko poudawajcie przez ten rok. Proszę Cię Lena zrób to dla wujka.- wyrecytował mój wujek. Spojrzałam na Zayn'a. Widziałam, że się wacha zresztą tak samo jak ja. Sama nie wiem co mam zrobić zgodzić się czy nie. Tylko co będzie jak Zayn zakocha się w tej Perrie. Czemu jak coś zaczyna się układać to zawsze ktoś musi się wtrącić i mieszać. Znowu spojrzałam na Zayn'a ten czekał na moją reakcje i decyzję. 
-Lena jeżeli nie chcesz to się na to nie zgodzę sam uważam to za absurdalny pomysł.
-Wiesz co ja się zgodzę po warunkiem, że ona nie będzie spała u was w domu ty nie będziesz spał u niej no i nie będziecie za bardzo okazywać sobie czułości jak nie będzie to potrzebne. 
-Mi to pasuje, ja nawet nie chce jej całować przytulać ani trzymać za rękę. Wolę Ciebie. Paul czy to musi trwać rok nie może być pól roku?- zapytał Zayn
-No dobra powiem im, że zgadzasz się tylko pod warunkiem tego, że bezie to trwało pół roku i nie będziesz musiał spać u niej ani ona u ciebie oraz nie będziecie sobie okazywać uczuć jak to nie będzie potrzebne. 
-Mi to pasuje a tobie Lena. 
-No to już brzmi lepiej. Jednak jak dla mnie to trochę za długo tego udawania. Nie wystarczą 3 miesiące. 
-Zobaczymy Lena jak Zayn z chłopakami szybko wypromuje Little Mix to może to trwać tylko 3 miesiące. 
-Czyli jak szybko je wypromuje to będę miał spokój. 
-No tak. 
-To dobrze. 
-Wiecie co ja już muszę iść. Dobranoc. Dziękuje, ze się zgodziliście. Jestem waszym dłużnikiem.- powiedział wujek i wyszedł. 
-Zayn, Lena zobaczycie damy radę szybko wypromujemy te paniusie i będziesz miał spokój. Możesz na mnie pomóc pomogę Ci w tym. 
-Dziękuje Liam jesteś prawdziwym przyjacielem. 
-Ej no na mnie też możesz liczyć.- oburzył się żarłok
-I na mnie też.- dodał Lou
-Ja mogę Ci ją odbić jak będzie super laską.- powiedział mop. Wszyscy zaczęliśmy się śmiać jak dobrze, że mamy takich wspaniałych przyjaciół, którzy zrobią dla nas wszystko. Poszłam na górę i położyłam się do łóżka. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. 
-Proszę- powiedziałam 
-Mogę.- zapytał zayn lekko uchylając drzwi. 
-No pewnie, ze możesz. Ty zawsze możesz tu wejść. 
-Nie jesteś na mnie zła. 
-No co ty. Za co bym miała być zła. 
-No za to, że się zgodziłem na to gówno. 
-Nie mogę być na ciebie zła za coś czego nie możesz przewidzieć i na co się zgodziłam.
-Wiesz co kocham Cię. Nie każda dziewczyna by się na to zgodziła.
-No widzisz to ja jestem ta wyjątkowa.
-Ja to wiem odkąd Cie pierwszy raz zobaczyłem w gabinecie Paul'a. 
-Tak przecież zamieniliśmy ze sobą tylko dwa zdania. Nawet nie całe. Przedstawiliśmy się tylko sobie.
-No tak, ale ja już wtedy wiedziałem, ze ty jesteś inna niż te wszystkie dziewczyny, które spotykałem przez te dwa lata. 
-Jaki ty masz talent. Dowiaduje się o tobie coraz ciekawszych rzeczy. A tak z innej beczki chłopcy nie zrobią mi bałaganu na dole.
- Nie poszli już do domu. A czemu ty zostałeś? Nie mów, że męczyła Cie ta sprawa z tą paniusią. 
-No tak. Zresztą jak już wszystko wiem to mogę iść, żeby Ci nie przeszkadzać, bo jutro ciężki dzień przed nami.- Zayn miał już wychodzić, ale go powstrzymałam. 
-Jak chcesz to możesz zostać.- dla mnie to już nic nowego kiedyś już u mnie spał po moim rozstaniu z Kubą. Teraz jesteśmy razem więc to już nie jest nic dziwnego.
-Naprawdę mogę. 
-No tak jak by było inaczej to bym Ci tego nie proponowała.- Chłopak od razu wskoczył mi do łóżka i przytulił się do mnie.  Zrobiło mi się tak jakoś miło i po chwili już spałam.  Rano obudziły mnie dziwne odgłosy koło łózka. Więc otworzyłam jedno oko. Po drugiej stronie łóżka zobaczyłam małą dziewczynkę ciągnącą Zayn'a za nogawkę spodni i mówiącą wujku obudź się.
-Hej mała skąd się tu wzięłaś. Jak się nazywasz?
-Psyslam z wujkiem Liam'em. Nasyfam sie Chloe.
-Cześć jestem Lena. Próbujesz obudzić Zayn'a.  Pomóc Ci. 
-Tak poprose.- próbowałam obudzić mojego chłopaka na kilka sposobów wreszcie wpadłam na pomysł zwalenia go z łózka. Udało mi się to. Malik zdezorientowany wstał z podłogi i spojrzał na mnie.
-Czemu zwaliłaś mnie z łózka?- zapytał
-Bo inaczej nie dało się ciebie obudzić. Zresztą czeka tu na ciebie Chloe. 
-Ooo mała już przyjechałaś. Jesteś z tatą?
-Tak ceka na ciebie na dole.- odpowiedziała małą. 
-Chodź Lena musisz kogoś poznać. 
-Dasz mi się może chociaż ubrać i trochę ogarnąć.
-Nie no proszę cie chodź. 
-Mówię ci daj mis ie ubrać.
-Nie dyskutuj ze mną.- nie zdążyłam nic więcej zrobić gdyż chłopak wziął mnie na ręce i zniósł na dół. Postawił mnie dopiero w kuchni. 
-Hej stary co u ciebie?-zapytał Zayn
-Ok, ale widzę, że u ciebie coś nowego.- powiedział i spojrzał na mnie takim obleśnym spojrzeniem. Przestraszyłam się go. 
-No tak poznaj moją dziewczynę Lenę. Lena poznaj mojego przyjaciela Ben'a. 
-Cześć. -przywitałam się z nim i chciałam iść na górę przebrać się w coś innego co zasłaniało trochę więcej mojego ciała. 
-Siema. Słuchajcie mam pomysł może byśmy dziś wieczorem gdzieś wyszli w czwórkę.
-W czwórkę?- zapytał zdziwiony Zayn. 
-No tak Lena ma pewnie jakaś ładna koleżankę na jedną noc.- powiedział z pogardą w głosie
-Co?- o mało co nie krzyknęłam. 
-Czemu się tak dziwisz myślisz, że Zayn chce z tobą być. Uwierz mi znam go dłużej i lepiej i miał już dużo takich jak ty. Przespał się z nimi i od razu wymieniał na inną. - powiedział Ben. Spojrzałam zdziwiona na Zayn'a. Nawet nie zaprzeczał. Oczy zaczęły mi się szklić. Zayn nadal nic nie mówił wiec pobiegłam do swojego pokoju i się w nim zamknęłam. Zadzwoniłam jeszcze po blondyna. Malik zaczął dobijać się do drzwi. Po chwili przyszedł Niall. Ledwo co wszedł do pokoju nie wpuszczając do środka Zayn'a. 
-Ej mała co jest? Czemu płaczesz?- powiedział widząc moją zapłakaną twarz. 
-T-t-to p-p-przez-z Z-z-zayn-n'a. D-d-dowiedział-ł-łam s-się, ż-że o-on k-k-iedyś m-miał j-j-j-jedną d-d-z-ziewczyne na w-wieczór i-i-i p-p-potem j-ą-ą z-zostawiał.- wyszlochałam. 
-No tak było po śmierci Pati. Jednak po chwili się ocknął z naszą pomocą i już przestał tak robić. Skąd to wiesz Zayn Ci to powiedział. Przecież on się tego wstydzi i chce o ty zapomnieć.- powiedział zdziwiony Niall
-Nie powiedział mi o tym Ben
-Ben Williams. 
-Nie wiem poznałam tylko imię. Wiem, że ma córkę Chloe.
-Tak to jest ben Williams. Najgorsze co mogło spotkać Zayn'a w życiu. Razem z chłopakami próbujemy mu powiedzieć, że on nie chce jego dobra, ale nie chce nam uwierzyć i zazwyczaj wtedy się z nami kłóci i jedzie do niego an noc i razem wtedy balują.   
-Nie no fajnie wiedzieć. Niall cieszę się, że mi to powiedziałeś. Mógłbyś teraz zawołać Zayn'a i poczekać na mnie na dole.  
-Ok. A  poi co mam na ciebie czekać? 
-Pójdziemy do Nandos. 
-Kocham Cię jesteś najlepsza na świecie. Musze pogratulować Zayn'owi jeszcze raz dziewczyny.- powiedział zadowolony Nialler
Po chwili przyszedł Malik. Widać, że jest smutny, zdołowany i męczy go ta sprawa. 
-Lena to nie tak jak myślisz. Ja to robiłem ...- nie dałam mu dokończyć 
-Wiem Zayn, Niall mi wszystko wyjaśnił. Tylko czemu nic nie powiedziałeś na dole i nie zareagowałeś na słowa Ben'a. 
-No bo ... 
Hej! Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam, ale najpierw miałam zepsuty komputer potem dużo nauki i projekty do szkoły. Ten rozdział miał wyglądać zupełnie inaczej. Mam nadzieję, że wam się spodoba i liczę na to, ze będzie więcej komentarzy niż pod ostatnim rozdziałem. Jest 6 obserwatorów i kilka anonimków a są tylko 2 komentarze. Teraz rozdział zostanie dodany jak będzie 5 komentarzy.  Wiem, ze was na to stać. Wierzę w was. Do następnego Babajaga.
 

wtorek, 29 października 2013

Przepraszam,
Mam zepsuty komputer kolejny rozdział pojawi się jak mi o naprawią.
Babajaga.