niedziela, 11 sierpnia 2013

3.Tak masz racje święta Nikola i jej jeszcze bardziej święty brat Kuba są najlepsi, a ja to tylko głupia rozpuszczona gwiazdka.

** 15 minut później**
Doszłam w miejsce spotkania z Zayn'em lecz nikogo tu nie było. Poszłam kawałek dalej tam znalazłam piękną róże z liścikiem. 

Poruszaj się dalej na północ i szukaj dalszych wskazówek. 
                                                                                             Zayn xo.

Co ten idiota znów wymyślił. Nie mam ochoty na zabawę. Mieliśmy iść na zwykły głupi spacer. No, ale już go teraz nie wystawię tylko jak już go znajdę to mu się dostanie za to, że każe mi go szukać po parku. Poszłam na tę północ. Szukałam wskazówek. Doszłam do drzewa, na którym wisiał liścik.

Wiedzę,że jeszcze nie uciekłaś. To dobrze. Już niedaleko. 
Szukaj altanki na wodzie tam spotkasz chłopaka. 
Ten powie Ci co dalej. 
                                                                                             Twój Zayn. 
      
Boże co on wymyślił jaki chłopak, jaka woda, jaka altanka. Szczerze mówiąc w tym parku jestem pierwszy raz to nie jest ten, w którym spotykałam się z Kubą więc skąd mam widzieć gdzie jest ta altanka. Postanowiłam szukać stawu. Po jakiejś chwili zobaczyłam altankę na wodzie. Była przepiękna zwłaszcza, że już się ściemniało i powoli zaczynały się zapalać wokoło niej lampki. Rzeczywiście był na niej chłopak. Kogoś mi on przypominał. Podeszłam bliżej. To był Niall. Niall Horan. Mój nowy przyjaciel. No właśnie w ciągu tego tygodnia zaprzyjaźniłam się z Horan'em, który po pijaku wyznał mi, że chyba się zakochał w Gabi. Czemu Ci chłopcy z One Direction (nareszcie zapamiętałam nazwę tego zespołu) mają takiego pecha do osób, w których się zakochują. Niall i Zayn są zakochani w zajętych osobach. Ostatnio myślałam, że Zayn mówi o mnie, ale teraz jak się dłużej nad tym zastanowiłam to uznałam, że raczej nie chodzi o mnie. Pewnie spotkał jakąś gwiazdę, która ma chłopaka. No nic postanowiłam zapyta go o co tu chodzi. 
-Horan o co tu chodzi.- zapytałam lekko wkurzona
-Oj Lencia nie denerwuj się, bo będziesz miała zmarszczki. Zaraz Ci wytłumaczę. 
-Horan tracę cierpliwość. 
-Nie jestem Horan tylko Niall. Zresztą nie wiem za dużo. Więcej w 100% powie Ci Zayn. Ja wiem tylko tyle, że mam Cię zawieść w pewne miejsce. 
-Jakie?
-Surprise
-Nie na widzę niespodzianek.-powiedziałam to specjalnie uznałam, że może wtedy mi powie gdzie jedziemy
-Twój pech. 
-Dobra to już jedźmy.- powiedziałam zrezygnowana
Doszliśmy do samochodu. Usiadłam na miejscu pasażera i zaczęłam się wygodnie usadawiać wiercąc się po całym siedzeniu. 
-Co ty robisz?- zapytał zdziwiony Niall.
-No muszę się wygodnie usadowić, bo nie wiem jak długo będziemy jechać. 
-Oj niedługo. Max jakieś 10 minut. Lena ty lubisz niespodzianki tylko liczyłaś na to, że jak powiesz, że ich nienawidzisz to powiem Ci gdzie jedziemy. 
-Nie prawda. 
-Prawda. Widziałem jak oczy Ci się zaświeciły jak powiedziałem o niespodziance. 
-No dobra. Kocham niespodzianki, ale zawsze nie mogę się ich doczekać. 
-Wiedziałem.
-Dobra ruszaj już. 
-Ojeju przestań się tak niecierpliwić. 
Na reszcie ruszyliśmy. Cały czas myślałam o Zayn'ie i o tym co wymyślił i gdzie zawozi mnie Niall. Byłam taka zamyślona, że nie zauważyłam jak się zatrzymaliśmy Niall musiał mi wbić palca w ramie. Nie powiem zabolało mnie to.  Rozejrzałam się w koło. Byliśmy pod domem.
-Kurwa Niall po jakiego chuja przywiozłeś mnie pod dom. Zayn nie mógł mi powiedzieć, ze po spotkaniu z Kubą mam przyjść do domu i tu się spotkamy. 
-Lena to nie koniec niespodzianki. 
-To po co tu przyjechaliśmy. 
-Bo musisz się przebrać w takim stroju nie możesz tam jechać.- Nie wiem co on chciał od mojego ubrania. Nie zna się. 
-Tam to gdzie, bo nie wiem co mam ubrać. 
-Ciuchy masz przyszykowane na łóżku. 
-A-a-a skąd. 
-Podziękuj Zayn'owi. Jak ty poszłaś na spotkanie z Kubą on Ci to przyszykował i sam poszedł szykować resztę. 
-A-acha. 
-No już leć. Nie ma czasu. 
Poszłam do swojego pokoju na łóżku leżał ten zestaw. No nie powiem ma chłopak gust. Obok znalazłam lakier do paznokci z karteczką. Pomaluj paznokcie na ten kolor będzie Ci pasował. No nic. Udałam się do łazienki. Przebrałam się poprawiłam makijaż i lekko polokowałam włosy. Spojrzałam na zegarek. Szykowanie zajęło mi 40 minut. Jak nigdy. 
Zeszłam na dół i poszłam do samochodu Niall'a. Najlepsze jest w tym, że go tam nie ma. Już wiem gdzie jest. Poszłam do kuchni. Znlazałm go tam
-Niall zostaw moją lodówkę. Jedziemy.
-Ok. Nawet się człowiekowi najeść nie dadzą.  
-To Niallerku gdzie jedziemy powiesz mi wreszcie. No proooooooooooooooooooooooooszeeeeeeeeeeeeeeeeeee.
-Nie. Zobaczysz na miejscu. 
-Nienawidzę Cię. 
-No to trudno. 
Po jakiś 15 minutach stanęliśmy na tyłach jakiegoś budynku. 
-Niall gdzie my jesteśmy. 
-Po czekaj za chwilę wracam i już będziemy jechać na miejsce. 
-No,ok.
Szczerze to mi ulżyło, bo gdy tam stanęliśmy miałam same czarne scenariusze w głowie. 
Tylko po co i gdzie poszedł Niall. Po jakiś pięciu minutach wyszedł. Trzymał coś w ręku, chciałam zobaczyć co to, ale szybko schował to do bagażnika. Czemu wszyscy mają dzisiaj przede mną jakieś tajemnice. 
-Co schowałeś do bagażnika?-spytałam go gdy wsiadł. 
-Nic takiego. 
-Tsa na pewno. 
Jechaliśmy znowu 15 minut. Stanęliśmy przed droga restauracją. Po przeczytaniu nazwy odkryłam, że najdroższą w Londynie. Co ten Malik wymyślił. 
-Niall co my tu robimy? 
-Ty spotykasz się z Zayn'em, a ja jako wasz szofer podwożę Cię na miejsce. 
-A-a-acha. To gdzie jest Malik.- po wypowiedzeniu tych słów usłyszałam chrząknięcie za plecami. Odwróciłam się za mną stał Zayn Malik we własnej osobie . Wyglądał przepięknie ubrany był w garnitur. Nigdy bym go nie podejrzewała, że kiedykolwiek założy takie coś na siebie. No, ale wyglądał w nim bosko. Teraz już rozumiem po co mi było się ubierać w ta przeklętą sukienkę. 
-Hej.- powiedziałam zawstydzona
-Hej. - chłopak spojrzał mi prosto w oczy. Zatopiłam się w tych kakaowych tęczówkach. No, ale jak to bywa w naszym świecie tą chwilę musiał ktoś przerwać. Myślałam, że uduszę tego kogoś. Spojrzałam kto do nas mówił. To samo zrobił Zayn. 
-Mówiłem tylko, że ja już was zostawiam samych i jakby był wam potrzebny szofer to dzwońcie znacie mój numer.- powiedział z bananem na twarzy Niall. 
-Ta, ta możesz już iść.- powiedział Zayn.
Niall poszedł do samochodu. 
-Chodź ze mną Lena. Mam dla ciebie niespodziankę.- po chwili zwrócił się do mnie Mulat. 
-Tylko powiedź mi co robimy pod najdroższą restauracją w Londynie. 
-No jak to co. Zjemy kolacje. 
-Zayn zwariowałeś. Nie masz na co kasy wydawać. 
-No właśnie nie mam. 
-To kup coś tej dziewczynie, w której się zakochałeś i zabierz ją gdzieś.- powiedziałam z wyrzutem. 
-Właśnie to robię. 
Patrzałam na niego jak na idiotę. 
-Dalej nie rozumiesz. Od samego początku mi się podobałaś i zawsze chciałem umówić się z tobą na randkę. 
-A-a-a-a-a- nie wiedziałam co powiedzieć.
-Co chciałaś powiedzieć. 
-Ale jak to ja byłam tą śliczną brunetką. Powiedz mi co jest we mnie takiego ślicznego. 
-Wszystko. Oczy, włosy, usta, nos, twarz, ciało, charakter. Wszystko. 
Zarumieniłam się jestem tego pewna. Zakryłam się włosami i wpatrywałam w chodnik. 
-Nie musisz się chować jesteś piękna jak się rumienisz. 
Spojrzałam na niego. Ten zbliżył się do mnie i na ucho szepnął
-Wchodzimy do środka czy idziemy na spacer?- zapytał
-Na spacer. 
-To chodź.- wziął mnie za rękę i ciągnął w jak na razie tylko mu znanym kierunku.- no szybciej to jeszcze zdążę Ci to pokazać. 
-Jak mam iść szybciej skoro mam na sobie szpilki. Nie umiem w nich biegać. 
-Dobra wskakuj mi na barana. 
-Zwariowałeś?
-Nie no już nie mamy czasu. 
-Nie. 
-Jesteś tego pewna. 
-Tak. 
-Jak chcesz. 
Teraz to przesadził wziął mnie na ręce i zaczął biec. 
-Zayn postaw mnie. Proszę.- powiedziałam śmiejąc się.
-Nie.
-No Zaaaaaaaaaaaaaaaaaynnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnnn. Proszę. 
-Nie. 
-To nie. Nie odzywaj się do mnie. 
- O kolejny Niall się znalazł. 
Dziwnie na niego spojrzałam zresztą to nie pierwszy raz dzisiaj. 
-No co on się też co chwilę o coś obraża. Tak jak ty. 
Teraz postanowiłam, że się już w ogóle do niego nie odezwę. Po jakiś 10 minutach ciągłego podskakiwania na rękach Malika, głównie ze względu na to, że chłopak biegł i co chwilę mnie sobie poprawiał dobiegliśmy, o ile można to tak nazwać. Wreszcie mnie postawił. Byłam mu wdzięczna, ale dalej postanowiłam się do niego nie odzywać. 
-Dobra możesz się do mnie nie odzywać. Tylko proszę zobacz co Ci chciałem pokazać.- poprosił. Zrobiłam to. Jednak to co ujrzałam sprawiło, że jednak odezwałam się do Malika. 
-Jejku jak tu ładnie. 
-O jednak postanowiłaś się do mnie odezwać. 
-No, bo tu jest tak ślicznie. 
-Wiedziałem, że Ci się spodoba.  
-Dziękuje czemu mnie tu zabrałeś?
-No sam nie wiem może ze względu na to, że jesteś dla mnie ważna. 
-J-j-ja dla ciebie ważna. Zayn o czym ty mówisz ja taka zwykła dziewczyna z Polski, ważna dla ciebie. Takiej gwiazdy, która jest u nas w Polsce prawie na każdej okładce magazynów dla nastolatek. 
-Powiedz mi Lena w czym ja jestem lepszy od ciebie. Co mam takiego innego. 
-Zawartość gaci na przykład. 
-Grrr nie o to mi chodziło. Nie udawaj głupiej. 
-A może ja jestem głupia. 
-Wątpię w to. Znamy się już trochę i poznałem Cię w jakimś stopniu. 
-Jesteś tego pewny, może tylko Ci się wydaje i kłamałam cały czas. 
-Wątpię w to. 
-No, ale jesteś tego pewny w 100%
-Tak i kończmy ten temat. 
-No dobra jak chcesz. 
Pomiędzy nam nastała cisza. Wcale mi ona nie przeszkadzała. Lubię kiedy jest cicho, bo wtedy można pomyśleć. Jednak Malik'owi ona przeszkadzała. 
-To skoro uważasz, że Cię nie znam to opowiedz mi coś o sobie. 
-No dobra nazywam się Lena Czarnecka-Higgins.
-Ccccca- próbował wypowiedzieć moje nazwisko Zayn
-Czarnecka. Nie powtórzysz to polskie nazwisko. 
-Dam radę zobaczysz. Jeszcze się zdziwisz. 
-No zobaczymy. 
-Mów daalej. 
-Mam 18 lat od jakiegoś nie całego miesiąca. 
-O to wszystkiego najlepszego. Robimy imprezę z tego powodu jutro u nas o 18 macie być. 
-N-n-nie trzeba, ale no ok. Nie będę się kłócić. 
-Trzeba, trzeba dawaj dalej. 
-Jestem pół Polką, pół Angielką. Znam pięć języków polski, angielski, francuski, włoski i hiszpański. 
-Wow. Nawet ja tylu nie znam, a powinienem przynajmniej podstawy. Nigdy nie umiałem się dogadać z fankami w ich języku. 
-Nauczysz się .
-Co jeszcze.
-Wszyscy mówią, że jestem wrażliwą optymistyczną wariatką, kochającą przyjaciół i do tego otwarta na innych. 
-Nie zgadzasz się z tym?
-Wrażliwa jestem w 100%. Pamiętam jak w wieku 8 lat zdechł mi chomik płakałam po nim miesiąc. Wariatką raczej nie jestem bardziej bym to powiedziała o Gabi. Kocham przyjaciół oddałabym za nich życie jak by była taka potrzeba.  
-Z większością się zgadzasz, ale ja bym jeszcze dodał piękna,miła, kochana, troskliwa, urocza, a...- nie dałam mu dokończyć
-Przestań mnie wychwalać, bo się zarumienię. 
-Już to zrobiłaś Skarbie.- spuściłam głowę i zakryłam twarz włosami, Zayn się zaśmiał złapał za mój podbródek i podniósł tak, żebym na niego spojrzała Zbliżył się do mojej twarzy i wyszeptał mi do ucha. 
-Pięknie wyglądasz kiedy się rumienisz. - w tej chwili obydwoje dostaliśmy telefon. Co za zbieg okoliczności w tej samej chwili rozbrzmiały dwie komórki. Miałam złe przeczucia. Dzwoniła Gabrysia. Odebrałam. 
**Rozmowa telefoniczna**
-Lena. Boże na reszcie odebrałaś. 
-Gabi co się stało?
-Przyjedź szybko do szpitala. Proszę. 
-Ok, ale co się stało. 
-Powiem Ci na miejscu. Proszę przyjedź szybko. 
-Dobra już jadę. 
**Koniec rozmowy**
Spojrzałam na Zayn'a, a on na mnie. 
-Muszę jechać do szpitala.- powiedzieliśmy razem
-Ty też co oni znowu zmajstrowali.- powiedział Mulat
-Nie wiem Gabi mówiła trzy po trzy i nic nie zrozumiałam. 
-To samo Niall. Mógł zadzwonić ktoś inny i powiedzieć więcej. 
-Masz racje.  
-Dobra chodź jedziemy.- powiedziałam 
-Cholera. 
-Co się stało. 
-Nie mam samochodu. 
-No właśnie nasz "szofer" jest w szpitalu i lepiej niech nie prowadzi. W takim szoku. Co teraz. 
-Zamawiam taksówkę. 
Na szczęście przyjechała szybko i już po 15 minutach od telefonu Niall'a i Gabi byliśmy na miejscu. Weszliśmy biegiem do szpitala. 
-Zayn gdzie oni są. 
-Nie wiem. Dzwonie do Niall'a. 
Zadzwonił byli pod salą numer sześćdziesiąt dziewięć. 
-Zayn gdzie to jest. 
-Trzeba wjechać windą na trzecie piętro. 
-W-w-windą?
-No tak,a co to jakiś problem. 
-No ja mam lęk przed windą jak miałam pięć lat to utknęłam w jednej sama. 
-Acha. To jest zrozumiałe, ale ze mną nie masz się czego bać w razie czego Cię obronię. 
-No ok. 
Gdy już wjechaliśmy tą piekielną windą i doszliśmy pod salę podbiegła do mnie Gabrysia i się przytuliła. Była cała zapłakana. 
-Już cicho. Co się stało mała?- zapytałam. 
-Jagoda i Harry m-m-mieli w-w-w-w-w-wypadek. -odpowiedziała zapłakana dziewczyna
-Co, ale jak to?- spytałam zdziwiona
-No jechali samochodem i mieli wypadek. Tyle wiemy.- powiedział tym razem Lou.
-Co z nimi?- dalej zadawałam im pytania. 
-Z Harry'm wszystko dobrze jest tylko lekko poobijany. Jagoda ma teraz jakieś badania, ale nie wiemy gdzie. Jest z nią Harry.- powiedział Liam
-Harry jest z nią.- powiedziałam 
-No tak. Patrz właśnie idzie z lekarzem. O tam.- pokazał palcem Lou. Spojrzałam w tam tym kierunku. Lekarz był zadowolony, a pan mop zszokowany. Ciekawe co zmajstrowali. Podeszli do nas. 
-Co z nią?- zapytałam. 
-Pani Jagodzie i dziecku na szczęście nic się nie stało. 
-Jakie dziecko? Harry o co tu chodzi?- zapytałam 
-Z badań wyszło, że pani Jagoda jest w ciąży.- powiedział lekarz. Spojrzałam na Harr'ego, a ten spuścił wzrok. 
-Z kim, czyje to dziecko? Możemy się z nią zobaczyć?- zapytała Gabi. 
-Tego nie wiem, ale za chwile pielęgniarka powinna przewieść panią Jagodę na salę. Przepraszam muszę iść do innych pacjentów. 
-Dobrze. Dziękujemy.- dodała Gabi. 
Po chwili przywieźli naszą ciężarną. Nie patrzyła na nas, tak samo jak Styles podziwiała podłogę. Podeszłam i ją przytuliłam. 
-Dziękuje. Myślałam, że mnie zbluzgacie.- powiedziała roztrzęsiona. 
-Co, ale czemu?- zapytałam zdziwiona
-Przestałyście się mną przejmować 5 lat temu jak wam przedstawiłam Gabriele. 
-O czym ty gadasz. Teraz to zgłupiałaś. Dla mnie zawsze byłaś i będziesz jak siostra. Martwiłam się o ciebie. Zastanawiałam się jak Ci pomóc jak wyjechał Marcel. Nigdy o tobie nie zapomniałam i zapomnieć nie chcę. Kocham Cię. 
-Na prawdę. Ja ciebie też. 
-Dobra teraz powiesz nam z kim masz dziecko.- zapytałam chociaż miałam już swoje przypuszczenie. 
-No z.z.z no ten z...- nie umiała powiedzieć. 
-Z Harry'm?
-T-t-t-tak. Skąd wiedziałaś. 
-Wiesz mam oczy i widzę jak na siebie patrzycie. Zresztą od jakiś 10 minut wpatruje się w podłogę co nie jest normalne. 
-Aż tak widać.- zapytał Harry wpatrując się dalej w podłogę. 
-Oj no już przestań jesteście dorośli. Spójrz na nas. Nikt nie ma do Ciebie pretensji. Do żadnego z was. 
-D-d-dziękuje Lena- podszedł i mnie przytulił.- szczerze mówiąc ładnie wyglądasz. Ty Zayn też. Nasz Bad Boy ma garnitur. Święto. Zresztą gdzie wy byliście. 
-Na p...- Zayn mi nie dał dokończyć, a w tym czasie Harry podszedł do Jagody i ją mocno przytulił. Wyglądali tak słodko. 
-Na spacerze. 
-Nie byliśmy na
-Na spacerze Kochanie. 
-Nie mów do mnie Kochanie i byliśmynaplażytambyłotakładnieicudowniespędziłamtenwieczór- powiedziałam tak, żeby Zayn nie mógł mi przerwać. 
-Gdzie kurwa?- zapytał Lou. Wyszło na to, że nikt mnie nie zrozumiał
-No na... - powiedziałam dopóki Zayn mi nie przerwał
-Spacerze.- dokończył Zayn
-Nie kłam byliśmy na. 
-Spacerze. 
-Nie na.
-Spacerze.
-Nie no kurna Zayn byliśmy na. 
-Spacerze.
-Noż kurwa Malik byliśmy na.
-Spacerze.- Kłóciliśmy się tak jeszcze jakieś 10 minut. Co chwilę wyzywałam Mulata, a on się tym nie przejął. 
-To gdzie w końcu byliście?- zapytał nasz "szofer" Niall
-Na
-Spacerze.- znowu przerwał mi Zayn
-Nie. Zayn chodź na słowo.- nie czekając na odpowiedź pociągnęłam chłopaka na bok.
-Co ty kurwa do jasnej ciasnej anieli odpierdalasz. Nie wiesz, że nie wolno kłamać. Każde małe dziecko wie o tym nawet Nikola. 
-Tak masz racje święta Nikola i jej jeszcze bardziej święty brat Kuba są najlepsi, a ja to tylko głupia rozpuszczona gwiazdka. 
-O co Ci teraz chodzi. 
-Dobra weź skończ od jakiegoś tygodnia słyszę tylko o Kubie i Nikoli jacy to oni biedni. Ty jesteś ślepa czy głupia,a może to i to. Wiesz co ja spadam, przekaż to reszcie. 
-Ale Zayn.
-Spadaj.- powiedział i odszedł. 
-Ja się chyba w tobie zakochałam Zayn.-powiedziałam bardzo cicho licząc na to, że nikt nie usłyszy. 
-Co? Na prawdę. - powiedział Lou i po chwili wziął mnie na ręce i zaczął kręcić. Jak już mnie postawił powiedziałam. 
-Lou proszę nie mów Z-z-zayn'owi. Błagam.
-Nie ma problemu. Na reszcie Zayn będzie miał normalną dziewczynę. A nie. Cholera wie co z toną pudru na ryju i do tego wykorzystującą go na każdy sposób. 
-Skąd się biorą tacy ludzie. 
-Z kosmosu, a skąd by się mieli niby brać Leno. 
-Oj Loui, Loui ty jak coś walniesz. 
-Powiedz mi po co tu przyszedłeś.  
-Po kawę, ale zobaczyłam Ciebie i wkurwionego Zayn'a więc postanowiłem podejść, żeby w razie czego nic Ci nie zrobił, bo to porywczy chłopak. 
-Acha i podsłuchałeś moją rozmowę z nim. 
-Nie do końca usłyszałem tylko spadaj i twoje wyznanie. 
-Dobra chodź po tą kawę, bo za raz zaczną Cię szukać. 
-Ok. Lena to powiesz mi gdzie byliście. 
-Tak. Tylko nikomu nie mów, bo nie wiem o co chodziło Zayn'owi. 
-Nie ma problemu. 
-Byliśmy na plaży i oglądaliśmy takie ładne morze i księżyc. 
-Byliście na plaży? Już wiem czemu nie chciał nam powiedzieć. 
-Czemu? Proszę powiedz mi. Może zrozumiem czemu się na mnie wkurzył. 
-W to miejsce chodził ze swoją jedyną prawdziwa miłością, która umarła jakieś 3 lata. 
-Ojeju. 
-Zawsze chodzi na jej grób jak ma doła i jak antyfanki go obrażają i jego religie. 
-O ja Cie pierdziele. 
-To była jedyna dziewczyna jak na razie, która go na prawdę kochała. 
-Biedny Zayn, ale na prawdę nikogo tam nie zabrał oprócz mnie. 
-No nie pamiętam jak jeszcze tam razem chodziliśmy z Patrycją. Ona też była Polką. 
-Tak. Lou nie wiem czemu, ale Zayn jak odchodził powiedział mi, że jestem albo głupia albo ślepa jak nie jedno i drugie. Wytłumaczysz mi to. 
-Wiesz co ostatnio po pijaku nam wyznał, że się w tobie zakochał. 
-Tak na prawdę, ale może on tylko po prostu widzi we mnie Patrycję. 
-Wiesz co jest taka opcja ona też była brunetką i miała brązowe oczy, ale wątpię w to. Jak chcesz to możemy jechać i mogę poszukać dla ciebie zdjęć Patrycji. 
-Jak byś mógł była bym wdzięczna. 
-Ok. Tylko nic nie mów Zayn'owi to miała być nasza tajemnica. Chłopakom też ani słowa. To jest taka tajemnica zespołu. 
-Dobra, a powiesz mi czemu umarła. 
-Mieli wypadek. Zayn się o to obwinia, bo to on wtedy prowadził samochód. 
-A jak to się stało. 
-No wracali z randki właśnie z plaży i nagle po ich pasie zaczął jechać samochód. Zayn na niego trąbił odbił w bok, ale nie udało mu się uniknąć zderzenia. Wjechał w tą część gdzie siedziała Patrycja. Lekarzom nie udało się jej uratować. Zayn wyszedł z tego bez większych obrażeń. To nie wyszło na jaw, bo w tedy nie byliśmy jeszcze znani. 
-Acha. Biedny Zayn. Słuchaj możemy już jechać. 
-Ok. Tylko poinformujmy resztę i zanieśmy im ta kawę, którą właśnie zrobiłem. 
Co kiedy on zrobił tą kawę. 
-Spoko. 
Poszliśmy do reszty daliśmy kawę i pojechaliśmy z nami zabrał się Niall. 
-Lena co się stało? Gdzie Zayn?- zapytał jak już odeszliśmy od wszystkich. 
-Nie ważne. To jest tylko i wyłącznie nasza sprawa. Jak Zayn będzie chciał Ci powiedzieć to powie. Ja nie mam na to ochoty. 
-Ok. Nie gniewam się, ale proszę uśmiechnij się. 
Wymusiłam uśmiech. 
-Już lepiej. 
-Tak. Tylko już tak zostań. 
-No dobra. 
Cały czas starałam się uśmiechać. Gdy już dojechaliśmy na miejsce. Niall przytulił mnie i poszedł do domu chłopaków. Lou stał ze mną. Zaprosiłam go do środka. Gdy już weszliśmy, zaprosiłam go do salonu.
-Wejdź do salonu, a ja nam zrobię coś do picia. Tylko co chcesz.
-A co sobie robisz. 
-Herbatkę. 
-To ja tez poproszę.
-Ok.- gdy już zrobiłam nasze napoje i postawiłam na stoliku. Zajęłam miejsce koło Lou. 
-To co roooooooooooobimyyyyyyyyyyyy- zapytał Lou
-Nie wiem. Możemy coś obejrzeć. 
-Ok. 
-To ty coś wybierz, a ja zrobię nam coś do jedzenia. 
-Spoko. Tylko gdzie masz filmy. 
-No tak są u mnie w pokoju. Wiesz który to?
-Tak. 
-Leżą w takiej żółtej walizce. 
-Dobra. To ja zaraz wracam. 
Gdy przygotowywałam nam przekąski do Lou ktoś zadzwonił. Usłyszałam tylko urywki rozmowy. Lou mówił, że jest u mnie, ale może przyjechać tylko będzie ze mną. Nie wiem o co chodzi. Po chwili chłopak zszedł ze schodów i powiedział, że jedziemy na wycieczkę tylko mam się przebrać w coś wygodnego.  
-Tylko nie zakładaj szpilek, bo będzie Ci nie wygodnie, a ja nie będę Cię niósł. 
-No tak ty nie jesteś kochany Zayn.
-Co? On Cię dzisiaj niósł? Czy kiedy? 
-No dziś, bo mu się śpieszyło, a ja w szpilkach nie umiem biegać. Kazał mi wejść sobie na barana, ale nie chciałam, to mnie wziął na ręce i zaczął ze mną tak biec. 
-Oj jutro będą ciekawe plotki na wasz temat Paul się wkurzy. 
-Jakoś to załagodzę w końcu to mój wujek. 
-No tak. Ukochana. No właśnie kim ty dla niego jesteś. 
-Siostrzenicą. Moja mama jest jego siostrą. 
-Paul ma siostrę. 
-Tak. 
-Wow. Nie wiedziałem. 
-Dobra ja lecę się przebrać. 
Poszłam na górę. W co mam się ubrać. Jest ciepło. No właśnie w Londynie jest ciepło. Święto. Jednak ja wybrałam długie żółte spodnie, sweterek z motywem batmana i moje ulubione buty. To nic, że są na małym obcasie, ale są bardzo wygodne i wszędzie w nich chodziłam. Nawet ostatnio z drzewa ściągałam w nich mojego psa Ziggi'ego. Wzięłam jeszcze torebkę spakowałam do niej portfel, słuchawki, telefon, mp4, chusteczki i zeszłam na dół. Gdy Lou mnie zobaczył powiedział tylko. 
-Bardziej oczojebne rzeczy trzeba było ubrać i od razu zapowiadam nie będę Cię niósł. 
-Spoko ostatnio w tych butach po drzewie chodziłam i ściągałam z niego Ziggi'ego. No właśnie gdzie są moje pieski. 
-Nie wiem. Później się okaże teraz jedziemy.   
-Dobra.- wyszliśmy z domu ja zamknęłam go na klucz. Wsiedliśmy do samochodu. Po piętnastu minutach dojechaliśmy. Byliśmy pod cmentarzem.
-Lou do Ciebie dzwonił Zayn. 
-Tak.
-Wie, że będę. 
-Nie do końca. Uważa, że będę sam.
-Coś ty wymyślił.
-Zobaczysz.
-No dobra. Tylko jak się gorzej wkurzy ty mu wszystko tłumaczysz od początku do końca. 
-Ok. Teraz chodź.- pociągnął mnie za rękę. Po chwili doszliśmy pod piękny grób. Na ławeczce obok siedział Zayn. Cały zapłakany. Lou do niego podszedł i szepnął coś na ucho. Po chwili oby dwoje na mnie patrzyli. Zayn był dalej wkurzony, ale już mniej teraz był bardziej smutny. Wstał z ławki podszedł do mnie.
-Lena przepraszam. Mogę Ci to wszystko wytłumaczyć. 
-Dobra. 
-Lou zostawisz nas samych. 
-No pewnie. 
Zayn podszedł do ławki i usiadł. Ja dalej stałam w tym samym miejscu. 
-Siadaj sobie.- podeszłam do ławki i chciałam usiąść koło Zayn'a, ale ten mnie posadził sobie na kolanach i mocno przytulił. Nie on mnie o mało co nie połamał. 
-Lou powiedział mi, że wiesz o Patrycji. Więc chcę Ci to wytłumaczyć. 
-Ok. Czekam. Tylko mógłbyś mnie tak nie ściskać, bo mnie połamiesz. 
-Dobrze, przepraszam. 
-Nic się nie stało Zayn. 
-No to może zacznę od początku. Patrycja... 

czwartek, 25 lipca 2013

2.Wiesz co idź w cholerę. Ni chce Cię już znać. Z nami koniec. Zrywam z tobą.

Dokończyliśmy zakupy. Zaczęliśmy iść w kierunku kasy. Za wszystko zapłaciłam około 30 tysięcy. Zamówiłam też dowóz do domu. Wszyscy zebraliśmy się do samochodów i ruszyliśmy w drogę powrotną. Meble mają nam przywieźć jutro. Więc dziś mamy jeszcze trochę laby.

Oczami Kuby
Gdy zobaczyłem, że nie ma Nikoli zacząłem panikować. Dobrze, że moje słońce miało łeb na karku. Zaczęliśmy jej szukać ja poszedłem z Lou, Harry'm i Liam'em, a Lena z Niall'em i Zayn'em. Nie lubię tego Mulata  nie ufam mu za dużo się patrzy na Lenę i w ogóle za bardzo chce jej zaimponować. Sam zaproponował, że chłopcy pomogą nam szukać Nikoli, bohater się znalazł.. Wiem sam wpadłem na pomysł, żeby Lena poszłam z nim w grupie, ale jej ufam i wiem, że nie zrobi nic głupiego. No, ale co mogę zrobić teraz najważniejszą sprawą dla mnie jest znalezienie siostrzyczki. Poszliśmy jej szukać. Nigdzie jej nie było. Załamałem się doszczętnie. Wtedy przyszła Lena i mnie przytuliła po chwili coś się przykleiło do moich kolan. Tym czymś albo może kimś okazała się Niki. Poczułem ulgę. Trochę ją ochrzaniłem za to, że gdzieś sama poszła. 
- Boże Nikola znalazłaś się. Wiesz jak się o ciebie bałem, odchodziłem tu od zmysłów. Jak mogłaś odejść sama. Nie mówiąc gdzie idziesz. Już nigdy tak nie rób.
- Ok. Pseplasam. 
Trochę zmiękłem i mocno ją przytuliłem. Nie wiem co bym zrobił gdyby jej się coś stało.  Rodzice na pewno nie byli by ze mnie dumni. Zawiódł bym ich. Reszta w tym czasie dokończyła zakupy. Udaliśmy się do kas, zostawiliśmy Lenę samą z zapłaceniem rachunku, a sami udaliśmy się do pobliskiego Starbucks'a na kawę. Po chwili pojawiło się moje kochanie. Koło mnie akurat było wolne miejsce chciała tam usiąść lecz ja jej na to nie pozwoliłem i posadziłem ją sobie na kolana.  Wszyscy oprócz Zayn'a zaczęli robić słynne "uuuu". Zaczęliśmy się z Lencią śmiać. Zayn zrobił się jakiś taki naburmuszony, smutny zresztą cholera wie o co mu chodzi. Nie wiedzieć czemu czasami wydaje mi się, że on zakochał się w Lenie. Jednak wydaje mi się, że to tylko spekulacje. Lena powiedziała nam, że meble będą dopiero jutro więc dziś mogę spędzić z nią trochę czasu sam na sam. 

**Następny dzień, oczami Leny**
No ja pierdole, znowu rano wstać, bo dzwonią do drzwi pewni przyjechali z meblami. Poszłam otworzyć nie myliłam się. Tylko nie wiem co na naszym parkingu robi One One no ten zespół od wujka Paul'a. Gdy mnie zobaczyli zaczęli do mnie machać. Zachowywali się jak nie normalni, ale z grzeczności odmachałam im. Podeszli do mnie. 
- Hej. Przyszliśmy pomóc wnosić meble. Gdzie reszta ? - zaczął Lou.
- To fajnie. Reszta śpi. Chcecie mi pomóc ich obudzić ? - zapytałam .
- No pewnie. - odpowiedział Louis.
- Tylko nie wiem w jaki sposób by tu ich zwalić z łóżka. Wylać na nich lodowatą wodę, poskakać po ich łóżkach, wziąć patelnie i łyżkę i walić tym im koło ucha. No nie wiem macie może lepsze pomysły. 
- No wiesz możemy w nich porzucać jajkami albo balonami z woda. Każdy z nas weźmie jedną osobę. 
- Fajny pomysł. 
- Liam ty idź do Amelii, Harry do Jagody, Niall do Gabi. Louis ach ty nasza marchewko pójdziesz do.. No nie wiem. Idź obudzić Michalinę, Zayn ty idź do Sebastiana, a ja idę obudzić Kubę. 
- Ok. - powiedzieli chórem.
Wszyscy poszliśmy do lodówki. Każdy wziął po 4 jajka. Udaliśmy się do wybranych osób. Weszłam do pokoju Kuby i Nikoli, na razie mają wspólny pokój, ale dziś to się zmieni. Rozejrzałam się po pokoju. Mała już nie spała. Pokazałam jej palcem na usta, żeby była cichutko. Podeszłam do niej i wzięłam na ręce ponieważ sama nie mogła wyjść z łóżeczka, które jej dziś zamienimy na łóżko. 
- Hej mała chcesz obudzić Kubę. - zapytałam.
- Tak. Tylko jak go obudzimy ? - zapytała.
- No wiesz mam jajka możemy w niego porzucać. 
- Tak, tak tak. Pozucamy w niego jajeczkami. 
Dałam małej dwa jajka i postawiłam na ziemi powiedziałam jej, że na mój znak rzucamy. W myślach policzyłam do trzech, pokazałam Nikoli znak i rzuciłyśmy. Obie trafiłyśmy mała w plecy, a ja w głowę. Kuba zaczął się ruszać znowu pokazałam znak. Z małą rzuciłyśmy w tej chwili chłopak się odwrócił i dostał jajkami dwa razy w twarz.  Z Nikolą zaczęłyśmy się śmiać, Kubuś spojrzał na nas wzrokiem zabójcy i zaczął nas gonić. Wzięłam małą na ręce i wybiegłam z pokoju. Na korytarzu Seba gonił Malika, Jagoda Harr'ego, Gabi płakała w koncie, a we włosach miała jajko i skorupki Niall ją przepraszał i pocieszał. Kochany jest. W tej chwili ktoś na mnie wpadł był to Lou. Po chwili z pokoju wyszła wkurwiona Michalina. Oj Tomlinson ma przerąbane bardziej niż ja. Przypomniałam sobie co robiłam zanim wpadł na mnie Lou. Szybko wstałam i wzięłam małą i zbiegłam ze schodów. Za mną dalej podążał Kuba. Wybiegłam przed dom. Po chwili zjawił się Kuba w samych bokserkach. Panowie, którzy przywieźli nam meble dziwnie na nas patrzyli. Chwile po nas na dwór wylecieli chłopcy z zepołu, a za nimi nasze kochane śpiochy. Musieliśmy wyglądać jak psychicznie chorzy, zwłaszcza Jagoda goniąca Styles'a w piżamie z napisem "jak cię złapię to zabiję". Tylko nikt tu tego nie rozumiał, bo napis był po polsku. 'po chwili podszedł do mnie jeden z tych gości co przyjechali z meblami. 
- Przepraszam co tu się dzieję, my się śpieszymy. 
- Da nam pan chwilę. Potrzyma pan chwileczkę małą. - nie czekając na odpowiedź podałam mu dziewczynkę i pobiegłam dalej. Facet posadził małą na ziemi podszedł do mnie złapał za rękę i powiedział 
- Jeżeli zaraz nie przestaniecie to zbieram się z ekipą i z meblami możecie się pożegnać, będziecie 30 tysięcy w plecy. - po tych słowach postanowiłam ogarnąć wszystkich. 
- Ej ! - zaczęłam krzyczeć lecz nikt na mnie nie spojrzał no prawie nikt Mlik zwrócił na mnie uwagę. Podszedł do mnie i zapytał.
- Co jest ?
- Jeżeli zaraz się nie uspokoimy to ci panowie pojadą z naszymi meblami i stracimy i pieniądze i meble. 
- Dobra skończyły się jaja. Już wiem jak zwołać chłopaków. 
- Chłopaki fotoreporterzy. 
Jak na zawołanie cały zespół stanął, a wraz z nimi reszta.
- Gdzie ? - zapytał Lou.
- Nigdzie trzeba się ogarnąć w innym wypadku nasi nowi znajomi stracą meble i pieniądze. Już bierzemy się za wnoszenie mebli do środka. 
Chłopcy posłuchali Zayn'a i pomogli wnosić meble. Reszta poszła się ubrać. Kuba i Seba zeszli i też pomagają. Kto nie przechodzi obok naszego domu patrzy się dziwnie na mnie. Spojrzałam po sobie. No tak mam na sobie piżamę. Poszłam się przebrać. Gdy dochodziłam do swojego pokoju. Usłyszałam dziwne odgłosy z pokoju Nikoli. Postanowiłam tam pójść. Weszłam do pokoju małej. Za wnoszenie mebli do jej pokoju zabrali się Zayn i Kuba. Nikola rządziła nimi. 
-To postawcie tu.-powiedziałam mała- nie tu tylko tu.Nie widzicie co pokazuje. 
Zaczęłam się śmiać taki mały szkrab rządził takimi chłopakami. Spojrzeli na mnie. a ich wzrok mówił,  żebym ich uratowała. 
-Nie lenic sie tu tylko pracowac.- powiedziała Nikola
-No właśnie pracować pracować, zapomnieliście, że za 4 godziny mamy gości i wszystko musi być poukładane. 
-Co? Jakich gości?- zapytał wykończony Kuba. 
-No wiesz przychodzi wujek Paul z rodziną. 
-No nie. A ma dużo dzieci?- zapytał znowu Kubuś.
-No nie wiem jakąś 5.- puściłam oko do Zayn'a
-Co? Ty chcesz mnie dzisiaj wykończyć z tą małą.
-My no coś ty. Mała chcesz wykończyć brata?
-Nie, bo kto mnie będzie wychowywal i rozpieeescal.  
-No więc my nie wiemy o co Ci chodzi. 
-Wiec wam tylko chodzi o to, że was rozpieszczam. 
-Nie no my cie kochamy kochanie. 
-No wlasnie. 
-Koniec trzeba się zabrać do roboty. W końcu mamy mało czasu.-skończył nasze czułostki Zayn 
-Dobra to ja idę się ubrać i może w czymś pomogę. 
Poszłam do siebie mój pokój jeszcze nie był zrobiony.  Poszukałam w walizce ciuchów. Stanęło na krótkie spodenki, bluzkę od Amelii z napisem crazy mofos tylko nie wiem o co w niej chodzi i do tego moje ulubione kapcie z tygryskiem z Kubusia Puchatka i do tego dobrałam dodatki oraz założyłam moja ulubioną czapkę swag.  Wyszłam z pokoju i udałam się przed dom. w samochodzie było coraz mniej mebli został mój pokój, pokój Kuby i Jagody oraz łazienki, salon i garderoby. Dobra muszę poszukać kogoś kto mi pomoże pownosić meble do mnie do pokoju. Udałam się do środka w wejściu na kogoś wpadłam. Tym kimś był Malik. 
-O dobrze, że Cię widzę pomożesz mi wnieść meble.- powiedziałam ciągnąc go w stronę samochodu. Jego mina nie wyrażała za dużo. 
Malik zawołał jeszcze Niall'a, żeby mu pomógł. Ja brałam takie małe lekkie rzeczy, bo innych mi nie pozwolili wziąć. No nic. Po jakiś 20 minutach mój pokój był gotowy wyglądała o tak. Poszłam zobaczyć jak idzie reszcie.  Pokój Nikoli, Amelii, Gabrysi,Michaliny i Jagody były gotowe. Pokój Nikoli był troszeczkę w stylu kopciuszka zamiast łóżka kareta no, ale to dziecko i jej ulubioną bajką jest kopciuszek. Amelia miała pokój w stylu brytyjskim wszędzie flagi Wielkiej Brytanii no i na ścianach plakaty z One One no  z  naszymi nowymi kolegami. Gabi miała w pokoju wszystko, ale tak zrobione żeby pasowało do siebie bardzo fajnie wszystko podobierała podoba mi się jej pokój.  Michalina jej pokój był najbardziej no nie wiem jak to określić. Najbardziej do niej pasujący. Jej ulubiony kolor to fioletowy, umie grać na gitarze. Więc meble dobrała idealnie. Pokój Jagody był wybierany przez nas przez to, że ona z nami nie pojechała ze względu na swój makijaż na szczęście dzisiaj już ma lekki makijaż. Ja starałam się jej wybrać najzwyklejsze meble, bo dziewczyny chciały jej zrobić pokój jak dla 7 latki, różowe meble, różowe ściany, misie i tego typu różne rzeczy. Chciałam zobaczyć jak wyszła nam garderoba i łazienka. Więc po wyjściu z pokoi dziewczyn od razu się tam udałam. Łazienka była magiczna. Garderoby były też świetne. Sama udałam się do swojej, żeby poukładać ciuchy. Tylko jedno mnie zdziwiło moja garderoba był inna. Wyglądała tak. Z tego względu, że była dwupiętrowa poszłam na górę i zobaczyłam to. Jestem ciekawa kto to wymyślił. Postanowiłam pójść do dziewczyn. Lecz gdy doszłam do swojego pokoju usłyszałam niespodzianka. Już wiem kto na to wpadła dziewczyny. 
-Czy nasze garderoby nie miały być identyczne. 
-No tak, ale to jest twoje mieszkanie ty nam pozwoliłaś tu zamieszkać wiec chcieliśmy coś dla ciebie zrobić. 
-Nie musiałyście.  
-Chciałyśmy. 
-Dziękuje wam. -podeszłam i je wszystkie przytuliłam 
Chodźcie zobaczymy resztę pomieszczeń. Zaczęłyśmy od pokoi chłopaków. Pierwszy był Kuba jego pokój był taki ciemny. No, ale to jego wybór.  Dalej był Sebastian jak weszłam to na początku się przestraszyłam. Ten idiota zrobił sobie pokój w stylu no nie wiem takim no wakacyjnym, bo na ścianach miał niby plażę, ale na niej były szczątki małych dinozaurów, a łóżko w kształcie głowy dinozaura, to już chyba nie dla niego, a dla młodszych no, ale to w końcu duże dziecko.  Mieli też własne garderoby, które mieli identyczne. Teraz wchodziłam do każdego pokoju po kolei. Pierwszy był jeden z dwóch pokoi muzycznych. Dalej był drugi pokój muzyczny bardzo podobny do pierwszego więc nie wiem czy był sens go robić no, ale to była decyzja chyba Kuby. Kolejne pomieszczenia to pokój artystyczny dla Amelii, pokój do pracy dla Michaliny, żeby miała gdzie się uczyć, dla mnie sala taneczna, dla chłopaków i Gabi sala kinowa, nie wiem po co nam, ale taki mały pokój konferencyjny, no i na koniec dla Jagody sala do gimnastyki artystycznej. Wiem, że nie jest mała, ale dla moich przyjaciółek zrobię wszystko. Gdy Jagoda zobaczyła tą sale łzy same napłynęły jej do oczu. Zostawiłyśmy ja samą w tej sali i poszłyśmy dalej. Na piętrze została nam już tylko garderoba Nikoli, pokój dzienny i pokoje gościnne. Zaczęłyśmy od garderoby była naprawdę fajna jak dla takiej małej dziewczynki. Potem był pokój dzienny taki trochę nie w mim stylu. Jak dla mnie za ciemny. Szczerze mówiąc sam byłam ciekawa pokoi gościnnych, bo je wybierali nasi chłopcy z tymi z zespołu. Nie były nawet złe. 
pierwszy wyglądał tak, drugi tak, a trzeci tak. No nie powiem postarali się chłopcy. Zasłużyli na nagrodę. Zeszłyśmy na dół. Zaczęłyśmy od salonu, potem kuchnia i jadalnia. Wszystkie pomieszczenia były piękne. Teraz muszę podziękować chłopakom z zespołu za pomoc przy wnoszeniu. 
-Spotkaliśmy ich na zewnątrz w ogrodzie. Dla małej kupiliśmy plac zabaw i do tego piaskownicę. Zastanawiam się kto się będzie w nim więcej bawił Sebastian i Gabrysia czy Nikola, a może cała trójka. Wszyscy bawili się z małą oprócz Malika, który ma od wczoraj jakiś gorszy humor. 
-Ej co jest. Od wczoraj masz jakiś zły humor. Co się stało?- zapytałam
-Nie nic. Wiesz co, a w zasadzie to dużo. Niedawno poznałem dziewczynę, piękną brunetkę. 
-To fajnie.-powiedziałam
-Tak tylko ona jest w związku i jest z nim chyba szczęśliwa, a nie chcę jej rozbijać związku nie jestem świnią. 
-To szkoda, ale poczekaj może ta dziewczyna zerwie z chłopakiem albo on z nią i wtedy ty będziesz u jej boku. 
-Dziękuje. Jesteś świetna. 
-Nie ma za co.- ciekawe o kim mówi Malik. No nic może niedługo się dowiem. 
-Chciałam Ci podziękować. 
-Za co?- zapytał zdziwiony Zayn
-Za to, że nam dzisiaj pomogłeś wnosić meble z chłopakami. 
-Nie ma za co zresztą cała przyjemność po naszej stronie. 
-Jak myślisz nie zrobią sobie krzywdy na tym placu zabaw?- zapytałam zaniepokojona
-Raczej nie. 
-To dobrze.

**Oczami Kuby**
No nie znowu ten Mulat gada z moją Leną. Muszę ich jakoś rozdzielić. Tylko to nie będzie łatwe, bo nie mogę ich pilnować dwadzieścia cztery godziny na dobę. Muszę sobie poważnie pogadać z tym Zayn'em. Co on sobie wyobraża. Podszedłem do nich bliżej i wziąłem Malik'a na stronę. 
-Co ty sobie wyobrażasz. Myślisz, że nie widzę jak flirtujesz z moja dziewczyną. Myślisz, że ja na to pozwolę.
-Ej koleś o co Ci chodzi. Nawet już nie mogę pogadać z Leną. Ty jesteś jakiś nienormalny czy jak. 
-No chyba ty jesteś nienormalny. Głupi nie jestem widzę, że Ci się podoba.- zacząłem się coraz bardziej zbliżać do Malik'a. Ten próbował mnie zatrzymać i wtedy nie wytrzymałem i uderzyłem go. Chłopak nie został mi winny i zrobił to samo. Tak zaczęła się nasza bójka o Lenę. Chłopcy próbowali nas powstrzymać, ale to na marne. Wtedy w środek bójki weszła Lena i akurat wtedy miałem uderzyć Zayn'a tylko pech chciał Lena weszła mi w drogę i to ona zarobiła. Nie wiedziałem co zrobić.Moje kochanie wbiegło do domu i zamknęło się w łazience. Dziewczyny pobiegły za nią, a ja jak głupi dalej stałem w miejscu. Popatrzyłem po wszystkich. Każdy miał pogardę w oczach nawet mój kumpel Sebastian. Wcale im się nie dziwię w końcu uderzyłem dziewczynę, do tego swoją dziewczynę. Oprzytomniałem dopiero wtedy gdy Zayn przywalił mi z całej siły w ryj. Spojrzałem na nich wszystkich i pobiegłem do domu. Zobaczyć co z Leną. Akurat wychodziła z łazienki. Z policzka leciała jej krew. Teraz liczył się dla mnie tylko ona. Gdy  mnie zobaczyła od razu uciekła z powrotem do łazienki. Jak na złość w tej chwili do domu wszedł pan Paul z rodziną. Gdy zobaczył mnie i Malik'a dostał szału. 
-Co tu się stało? Gdzie jest moja siostrzenica?- zaczął krzyczeć. Oboje z Zayn;em podziwialiśmy podłogę. Szczerze mówiąc ładna była. 
W tej chwili Lena wyszła z łazienki. Pewnie usłyszałam krzyki. Gdy pan Paul ją zobaczył od razu do niej podszedł. 
-Kto Ci to zrobił kochanie, który z tych debili. 
Lena nie odpowiedziała tylko robiła to co ja i Zayn od kilku chwil. 
-To ja.- powiedziałem nie pewnie. 
-Słucham? Czyś ty zgłupiał. To jest twoja dziewczyna. Powiedz mi o czym ty myślałeś robiąc to.- podszedł do mnie. 
-No, bo to też moja wina.- powiedział Zayn. 
-Co wyście najlepszego zrobili. Już mi się tu tłumaczyć. 
-No to było tak, ze zobaczyłem jak Lena gada z Zayn'em i dostałem napadu zazdrości. Wziąłem go na bok i zaczęliśmy gadać. Po chwili zrobiłem się agresywny i go uderzyłem on mi oddał i tak zaczęliśmy się bić. Chłopcy próbowali nas rozdzielić, ale to było na nic. Wtedy Lena weszła w środek bójki i przez przypadek dostała zamiast Malik'a.
-Czyli pobiliście się tak jakby o Lenę. Czy ja czegoś nie zrozumiałem. 
-No w sumie to chyba tak, ale ja ją kocham i nie chciałem jej tego zrobić. 
-Wiesz co teraz to możesz tak mówić, ale jak mogłeś mnie uderzyć.- próbowałem do niej podejść i przeprosić lecz się ode mnie odsunęła i powiedziała kilka znienawidzonych przeze mnie słów. 
-Wiesz co idź w cholerę. Ni chce Cię już znać. Z nami koniec. Zrywam z tobą. 
-Lena, ale zaczekaj- nie mogłem nic więcej powiedzieć, bo wybiegła z domu. Chciałem pójść za nią, ale powstrzymał mnie Malik i pan Higgins. Spojrzałem na dziewczyny, ale odwróciły wzrok. Pewnie też mnie nie chcą znać. Poszedłem do siebie spakować rzeczy. Na szczęście nie miałem ich dużo. W trakcie pakowania dostałem sms. 
Od: Kochanie;*
Przyjdź do najbliższego parku. Weź ze sobą plaster. Pośpiesz się. Lena. 
Odpisałem. 
Do: Kochanie;*
Już biegnę. 
Na miejscy byłem po chwili. Gdy wszedłem na teren parku od razu zobaczyłem Lenę. Była w swoich ulubionych kapciach z tygryskiem. Siedziała skulona pewnie chciała zakryć twarz. Czemu ja jestem takim idiotom. Podszedłem do ławki. 
-Masz.- podałem jej plaster. 
-Dzięki. Pomożesz mi go przykleić. 
-Jasne.
Przykleiłem jej plaster. Lena zaczęłam mówić. 
-Kuba po dzisiejszej akcji zaczęłam się zastanawiać co jest miedzy nami. Wiem, że Cię kocham, ale nie jestem pewna czy to nie jest taka miłość jak do brata czy siostry. Zróbmy sobie chwilę przerwy. Jak chcesz możesz zostać w domu. Nie musisz się wyprowadzać. 
-No dobrze. Dziękuję, że mnie nie wyrzuciłaś. Tylko jesteś pewna, że musimy zrobić sobie przerwę. Ja Cię kocham. 
-Nie zróbmy sobie przerwę chociaż na kilka dni. 
-No dobra. Za tydzień znowu pogadamy. 
-Ok. Wracamy do domu.
Udaliśmy się w kierunku domu. Chciałem złapać Lenę za rękę lecz ta mi przypomniała o naszym rozstaniu. Jak ja wytrzymam ten tydzień dobrze, że mnie z domu nie wyrzuciła. Pewnie ze względu na Nikole. Doszliśmy do domu. Gdy Lena weszła wszyscy się na nią rzucili, a mnie odtrącili. Wcale im się nie dziwie sam mam wyrzuty sumienia. Poszedłem do swojego pokoju. Przynajmniej na razie mojego. Muszę wszystko przemyśleć może Lena ma rację i przyda nam się ta przerwa. Już od jakiegoś czasu pomiędzy nami jest nie za ciekawie coraz częściej się kłóciliśmy o głupoty. Zobaczymy co będzie się dziać przez ten tydzień. 

Perspektywa Leny
Gdy Kuba mnie uderzył, na początku nie wiedziałam co się dzieję. Po chwili pobiegłam do łazienki. Z policzka leciała mi krew i w 100% będę miała limo pod okiem. Co mu w ogóle przyszło do głowy, żeby się bić z Zayn'em na oczach Nikoli. Po długich prośbach dziewczyn wyszłam z łazienki. Gdy zobaczyłam Makowskiego od razu do niej wróciłam. Po chwili usłyszałam. krzyki. Pewnie przyszedł wujek Paul. Postanowiłam wyjść i zobaczyć co się dzieję. Wujek gdy mnie zobaczył oniemiał z wrażenia. Od razu zapytał kto mi to zrobił, który debili. Kuba się przyznał i Zayn powiedział, ze to też z jego winy. Kuba wytłumaczył o co poszło. 
-No to było tak, ze zobaczyłem jak Lena gada z Zayn'em i dostałem napadu zazdrości. Wziąłem go na bok i zaczęliśmy gadać. Po chwili zrobiłem się agresywny i go uderzyłem on mi oddał i tak zaczęliśmy się bić. Chłopcy próbowali nas rozdzielić, ale to było na nic. Wtedy Lena weszła w środek bójki i przez przypadek dostała zamiast Malik'a.
-Czyli pobiliście się tak jakby o Lenę. Czy ja czegoś nie zrozumiałem. 
-No w sumie to chyba tak, ale ja ją kocham i nie chciałem jej tego zrobić. 
-Wiesz co teraz to możesz tak mówić, ale jak mogłeś mnie uderzyć.- powiedziałam. Kuba próbował do mnie podejść i przeprosić lecz się od niego  odsunęłam i powiedziałam kilka nie miłych słów. 
-Wiesz co idź w cholerę. Ni chce Cię już znać. Z nami koniec. Zrywam z tobą. 
-Lena, ale zaczekaj- nie mógł nic więcej powiedzieć, bo wybiegłam z domu. Z tego co widziałam chciał pójść za mną, ale powstrzymał go Zayn i wujek Paul i chwała im za to. Spacerowałam chwilę ludzie mi się dziwnie przyglądali pewnie chodzi o ten policzek. Doszłam do parku. Napisałam sms do Kuby.
Do Kuba;*
Przyjdź do najbliższego parku. Weź ze sobą plaster. Pośpiesz się. Lena.
Po chwili odpisał
Od Kuba;*
Już biegnę.
Był po jakiś 5 minutach. Przyszedł i podał mi plaster.
-Masz.- podał mi plaster. 
-Dzięki. Pomożesz mi go przykleić. 
-Jasne.
Przykleił mi plaster, a ja zaczęłam mówić. 
-Kuba po dzisiejszej akcji zaczęłam się zastanawiać co jest miedzy nami. Wiem, że Cię kocham, ale nie jestem pewna czy to nie jest taka miłość jak do brata czy siostry. Zróbmy sobie chwilę przerwy. Jak chcesz możesz zostać w domu. Nie musisz się wyprowadzać. 
-No dobrze. Dziękuję, że mnie nie wyrzuciłaś. Tylko jesteś pewna, że musimy zrobić sobie przerwę. Ja Cię kocham. 
-Nie zróbmy sobie przerwę chociaż na kilka dni. 
-No dobra. Za tydzień znowu pogadamy. 
-Ok. Wracamy do domu.
Udaliśmy się w kierunku domu. Chciał mnie złapać za rękę lecz mu przypomniałam o naszym rozstaniu. Doszliśmy do domu wszyscy się na mnie rzucili i odrzucili na bok Kubę. Ten chyba poszedł do swojego pokoju. 

** 4 dni później**

Perspektywa Leny
Minęły już cztery dni od mojego rozstania z Kubą i szczerze mówiąc wcale tego nie żałuję i za bardzo za nim nie tęsknie. Przez te cztery dni nawet nie pomyślałam co robi, a jak się mijaliśmy na korytarzu mówiliśmy zwykłe cześć. Jednak już chyba Kuby nie kocham tak jak kiedyś. Jednak od 2 dni coraz częściej spotykam się z Zayn'em. Nie wiedzieć czemu wydaje mi się, że mówił o mnie jako o tej zajętej brunetce jednak teraz jestem wolna i jest kolo mnie jak prawdziwy przyjaciel. Jednak szkoda mi Nikoli, bo od czterech dni chodzi smutna i pyta wszystkich dlaczego nie jestem już z Kubą. Nie wiem dlaczego, ale chyba ze względu na nią wrócę do Kuby. Wiem, że źle zrobię, ale szkoda mi małej. 

Perspektywa Kuby. 
Cztery dni temu byłem najsmutniejszym człowiekiem na świeci . Teraz jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Poznałem fajną dziewczynę. O Lenie przez te cztery dni bardzo mało myślałem. Ona o mnie chyba też, bo ostatnio spędza czas z Malik'iem. Może i dobrze. Razem na nowo ułożymy sobie życie. Tylko martwi mnie jedno. Moja mała kochana siostrzyczka, ona jedyna żałuje, że się rozstałem z Leną. Nie wiem czy ze względu na nią nie wrócić do niej. Muszę to przemyśleć mam jeszcze trzy dni. 

** 3 dni później**

Perspektywa Leny. 
Poszłam z Kubą na spotkanie. Umówiliśmy się w parku. Na tej ławce co się rozstaliśmy tydzień temu. Gdy doszłam na miejsce Kuba już czekał był zamyślony. 
-Hej.-powiedziałam
-Siema.- odpowiedział
-Wiesz co Kuba kocham Cię, ale jak brata. Myślałam dużo o nas i o Nikoli. Szkoda mi małej. Nie wiem jak jej wytłumaczyć, że my już nie możemy być razem. 
-No ja też to zrozumiałem i też martwię się o małą. No wiesz może jak poznam ja z moją nową koleżanką to zrozumie czemu nie możemy być razem, ale nie wiem czy to dobry pomysł. 
-No pewnie. Fajnie, że poznałeś jakąś dziewczynę. Mam nadzieję, że Ci się z nią ułoży. 
-No właśnie jeżeli teraz się rozstaliśmy już tak na prawdę i nie chcesz, żebym z wami mieszkał wal śmiało znajdę coś dla mnie i Nikoli. 
-Wiesz co może nie teraz. Nie za szybko niech się najpierw oswoi, że nie jesteśmy razem może za dwa miesiące poszukaj czegoś nowego jak się mała trochę przyzwyczai do twojej nowej dziewczyny.
-Jeszcze nie dziewczyny.
-No, ale pewnie niedługo już tak. 
-Masz rację, znasz mnie czasami lepiej niż ja sam. 
-Dobra ja lecę, bo jestem umówiona z Zayn'em. 
-Uuu widzę kroi się nam kolejny związek. 
-Nie przesadzaj. Papa

** 15 minut później**
Doszłam w miejsce spotkania z Zayn'em lecz nikogo tu nie było. Poszłam kawałek dalej tam znalazłam ...